Jabba :: Strona główna

Przeskocz do menu

Nauka języków - dla każdego?

jabba: Jabba Pauliny jinfo

wpisujący: Brunhild uinfo

dodano: 2008-08-08 21:44:18

poziom: Normalny

komentarze: 0

trackbacki: 0

klucze: książki

W dzisiejszym wpisie chciałabym się zająć pytaniem, czy każdy może uczyć się języków obcych i czy dlaczego wiele osób poznając podstawy języka, umiejąc się nim komunikatywnie posługiwać, nie doskonali dalej swoich umiejętności, tylko zniechęcona odkłada naukę na bok.

 

Odpowiadając na pierwsze pytanie: tak- nauka języków obcych jest dla każdego człowieka, który wykazuje chęć nauczenia się go. Bardzo wiele zależy od wieku uczącego się. Jest taka reguła, ze im wcześniej dziecko rozpocznie nauke, tym lepiej opanuje język. Nie jest to do końca prawda, a ponadto ludzie nie znają umiaru. Mając na myśli "im wcześniej" tzn. w okolicy 4-6 lat, a nie, jak oferuje na przykład pewien ośrodek w Bydgoszczy już w okresie niemowlęctwa. Jeśli dziecko w wieku przedszkolnym zacznie uczyć się dajmy na to angielskiego to ma szanse mówić bez polskiego akcentu, ponieważ charakterystyczne dla tego wieku jest plastyczność organów mowy. Takie dzieci oczywiście nie uczą się gramatyki, pisania, lecz słuchają, ucza się piosenek i wierszyków, dzięki czemu poznają wymowe i fonetykę obcego języka. Dzieci starsze uczą się przede wszystkim słownictwa oraz gramatyki. Badania pokazują że dzieci, które zaczęły naukę języka obcego po 12 roku życia praktycznie nigdy nie pozbędą się polskiego akcentu, jak te, które naukę rozpoczęły w wieku przedszkolnym. To samo dotyczy dorosłych: oczekują oni, że będą mówić jak rodzimi użytkowicy języka obcego, co jest niemożliwe, ze względu na to, że rozpoczeli nauke zbyt późno.

Warto jednak zauważyć, że choć sam akcent jest zależny od wieku rozpoczęcia nauki, to pod żadnym względem nie dotyczy to poprawności językowej i komunikatywności. Młodzież oraz dorośli, którzy mają większa koncentrację, mogą się dużo uczyć na pamięć, mają lepiej rozbudowaną pamięć długotrwałą i zdolność logicznego myślenia, świetnie opanowują słownictwo, struktury gramatyczne, które są niezbędne dla komunikatywnego porozumiewania się, a jest to przecież podstawowym celem.

Teraz chciałabym zająć się drugim pytaniem: dlaczego wiele osób osiągnąwszy komuniktywny stopień opanowania języka obcego zniechęca się i rezyguje z dalszej nauki. No właśnie ze względu na dążenie do perfekcji. Chcą mówić tak jak (w przypadku języka angielskiego) jak Anglicy i uważają, że jeśli będą dostatecznie długo i pilnie ćwiczyć to to osiągną. A tutaj czeka na nich rozczarowanie. Ponadto znam przypadki wielu osób, które wstydzą się mówić spontanicznie, gdyż wolą nic nie powiedzieć, niż powiedzieć cos z niewielkim błędem. To problem zwłaszcza wśród osób, które zaczynają naukę języka obcego jako dorośli.

Tak więc nauka języka obcego jest dla każdego, w każdym wieku. Trzeba się też zastanowić i zadać sobie pytanie: dlaczego uczę się akurat tego języka? Jesli chodzi o komunikatywne porozumiewanie się dla własnej przyjemności, to już po roku widać efekty i można się z nich cieszyć. Nie trzeba znać wszystkich słów, zwrotów czy zasad gramatycznych. Wg. mnie najwazniejsza jest radość z posługiwania się językiem obcym. Wszystkim polecałabym naukę przede wszystkim języka anielskiego, który jest nazywany obecnie "współczesną łaciną", a dopiero w drugiej kolejności innych języków. No chyba, ze celem kogoś jest np. czytanie literatury w orginale, wtedy "nie ma że boli" trzeba się uczyć:). W moim przypadku była to chęć przeczytania "Fausta" J. W Goethego i stąd wzięlla się chęć nauczenia się języka niemieckiego ;). Ciekawi mnie jak to przebiega u innych osób ;-). Co jest decydującym czynnikiem determinującym wybór konkretnego język? Myśle, że jest to kwestia indywidualna, dlatego chetnie poznam opinię innych, co zdecydowało.

 

Języki obce w szkole podstawowej.

jabba: Jabba Pauliny jinfo

wpisujący: Brunhild uinfo

dodano: 2008-05-01 18:14:53

poziom: Normalny

komentarze: 4

trackbacki: 0

klucze: dydaktyka psychopedagogika

Jezyki obce w szkole podstawowej zostały wprowadzone już w latach 60 XX wieku. Najpierw jako eksperyment (chodziło o to, czy języki w szkole podstawowej- a więc bardzo wcześnie- wpływają pozytywnie na rozwój poznawczy), a zajęcia te traktowano jako przygotowanie ucznia do dalszej nauki. W latach 60 i 70 rozwinęła się koncepcja systematycznej nauki języka obcego i w latach 70 w Kanadzie bardzo modna stała się koncepcja tzw. wczesnej imersji (zanurzania się w język obcy). To był pierwszy etap. Drugi etap pedagogicznych eksperymentów przypadł na lata 80 i 90 XX wieku. Chodzi tu o duże zmiany społeczno - polityczno - gospodarcze. Cel nauki nie polegał już tylko na tym, aby opanować język obcy (a więc rozwinięcie określonej kompetencji językowej), lecz aby nawiązać kontakty z obcokrajowcami. Rozwinęła się koncepcja Spotkania z językiem obcym. Inne propozycje: Nauczanie tematyczno - sytuacyjne i nauczanie zintegrowane.
Renate Seebauer (autorka wielu książek poświecnych tematyce koncepcji nauczania języka obcego w okresie wczesnoszkolnym) rozróżnia trzy grupy koncepcji nauczania języka obcego w szkole podstawowej:

1. Tradycyjne koncepcje:

- systematyczna nauka języka obcego
- nauczanie tematyczno - sytuacyjne

2. Koncepcja spotkań z językiem:

- ucz się języka sąsiada
- spotkanie z językiem/ językami
- koncepcja "Language awareness"

3.Koncepcja imersji:

- całkowita imersja
-częściowa imersja

-koncepcja "Embedding" (wbijania)

Ten podział nie uwzględnia koncepcji nauczania zintegrowanego, która jest połączeniem tradycyjnych koncepcji i koncepcji spotkań z językiem. Nauczanie zintegrowane zawiera bardzo podobne cele, techniki pracy i progresję jak nauczanie tematyczno - sytuacyjne i z tego powodu zostało pominięta.
Chciałabym też opisać bliżej następujące pojęcia, takie jak:
1. Systematyczna nauka języka obcego.
2. Nauczanie tematyczno sytuacyjne.
3. Ucz się języka sąsiada.
4. Spotkanie z językiem/ językami.
5. "Language awareness".
6. Nauczanie zintegrowane.
7. Imersja, czyli zanurzenie sie w język obcy.

1. Systematyczna nauka języka obcego:

Cel: opanowanie podstawowych kompetencji językowych, które ułatwią dalszą naukę języka obcego. Ważną cechą nauczania jest progresja językowa - są tu określone konkretne cele nauczania, na których opiera sie podręcznik. Chodzi tu przede wszystkim o nauczanie komunikatywno - ustne ( a więc rozumienie ze słuchu i mówienie, które są podstawowymi sprawnościami językowymi i są nieświadome). Brakuje tu porównania (językowego i kulturowego) pomiędzy językiem ojczystym, a językiem obcym. Ponadto lekcje są przeprowadzane przez nauczyciela języka obcego w ramach przeznaczonych do tego godzin.

2. Nauczanie tematyczno sytuacyjne:

Cel: dziecko powinno opanowac język obcy (chodzi tu o praktyczną komunikację w języku obcym) i powinno wiedzieć, że nauka języka obcego jest przyjemna i każde dziecko może odnieść sukces. Brak tutaj systematycznej progresji językowej, lecz dla każdej grupy odbiorców określone są odpwiednie tematy. Do programu należą m. in.: elementy zabawy i muzyki, natomiast zrezygnowano tu z testowania i oceniania. Poroponuje się zintegrowane nauczanie języka, dlatego wychowawca powinien być również nauczycielem języka obcego w swojej klasie.
Chciałabym przedstawić też podstawowe cele tej koncepcji wg Wilfrieda Bruscha:
- odczuwanie radości z możliwości wyrażania swoich myśli w innym języku niż ojczysty,
- wykorzystywanie możliwości fzjologicznych ucznia (wyczucie rytmu, artykulacji i intonacji),
- dziecko opanowuje podstawowe techniki uczenia się języka obcego,
- stworzenie lepszych warunków do nauki języka obcego w dalszych etapach nauki,

3. Ucz się języka sąsiada:

Ta koncepcja zostaął wprowadzona w roku 1984 (w Niemczech w Badeni Wirtymbergii i Nadrenii Palatynacie, natomiast we Francji w Alzacji). Celem nie jest przekazanie określonej kompetencji językowej, a wychowanie społeczne i interkulturowe. Dzieci powinny czuć, że są obywatelami Europy, a nauka języka obcego powinna opierać sie na kontaktach i spotkaniach pomiędzy uczniami z Niemiec i Francji: korespondencja, wymiana zdjeć. Podczas roku szkolnego odbywa się 8 spotkań, które są przygotowywane w ramach zajęć języka obcego i tam też zostają podsumowywane. Nauczyciel nie potrzebuje podręcznika, lecz materiałów, które zostały przygotowane specjalnie dla tego projektu. W tej koncepcji najważniejszy jest więc kontakt z inną kulturą, a język jest środkiem do tego.

4. Spotkanie z językiem/ jezykami:

W tej koncepcji nie chodzi konkretnie tylko o język sąsiada, a o język z którym dziecko ma bezpośrednio kontakt (np. języki mniejszości narodowych, tak jak w Niemczech: turecki i włoski). Często wprowadzany jest także język angielski, tam gdzie dzieci mają kontakt z Anglikami i Amerykanami. Przez kontakt z językiem obcym dziecko zostaje wyczulone na kulturowe i językowe różnice i podobieństwa. Przy tej koncepcji bardzo ważne jest wychowanie w tolerancji i wzajemnym zrozumieniu, a kontakt z językiem powinien przyczynić sie do przełamywania stereotypów. Ponadto takie spotkanie z językiem nie powinno być osobnym przedmiotem szkolnym, prowadzić powinien nauczyciel, lecz bez podręcznika, a z materiałami różnego rodzaju, które uwzględniają różnice językowe i kulturowe.

5."Language awareness":

Koncepcja ta zostaął rozwinięta w Anglii. Celem nie jest osiagnięcie lepszej kompetencji językowej, lecz refleksja nad językiem (chodzi tu o porównanie podobnych i różnych struktur języka). Reflekcja ta służy:
- wyczuleniu na język i jego użycie
- poznaniu swoich predyspozycji językowych
- wychowaniu w tolerancji


6. Nauczanie zintegrowane:

Ta koncepcja łączy tradycyjne koncepcje i koncepcję spotkania z językiem. Zakłada ona nie tylko, że nauka języka obcego jest powiązana z innymi przedmiotami szkolnymi i jest obecna momentami w : muzyce, plastyce, matematyce, biologii, tylko że przenika całe życie szkolne. Głównym celem jest tu komunikacja. Dzieci uczą się zwrotów, które są dopasowane do ich wieku. Dostępne materiały sa w formie wierszyków, teatrzyków. W tej koncepcji ważne jest, aby to wychowawca nauczał języka obcego.

7. Imersja, czyli zanurzenie sie w język obcy:

Ta koncepcja zakłada, że większość przedmiotów jest wykładana w języku obcym. W latach 70 w Kanadzie przeprowadzano eksperymenty. Dzieci anglojęzyczne (które nie miały wcześniej żadnego kontaktu z językiem francuskim) nauczano w języku francuskim. Dopiero w drugiej klasie rozpoczeła się nauka po angielsku. Chodziło tu o wyczulenie na język franuski, który do tej pory był zaniedbywany, przybliżenie dzieciom obu kultur i doprowadzenie do całkowitej dwujęzyczności. Pełna imersja jest możliwa w szkołach międzynarodowych, a częściowa w gimnazjach i szkołach średnich, gdzie nauka przebiega w dwóch językach (ojczystym i obcym).

Teraz należałoby się zastanowić, która z tych koncepcji jest najlepsza dla polskiej szkoły. W Polsce zainteresowano się już w latach 80 nauką jezyka obcego w szkole podstawowej, ale tylko niektórzy uczniowie mogli z tego korzystać. Dopiero po reformie pojawiła sie możliwość, by coś zmienić. Każdy dyrektor otrzymał dwie godziny, tzw. dyrektorskie na języki obce. Jednak brakowało nauczycieli, wykształconych do pracy z małymi dziećmi. Więc która metoda? Na pewno nie spotkania z językiem, language awareness też sie nie nadaje, ponieważ dzieci są za małe i uczą sie przez naśladownictwo. Dobrym rozwiązaniem wydaje się nauczanie tematyczno - sytuacyjne, ponieważ kładzie nacisk na komunikację w odpowiendnich sytuacjach, które są dostosowane do wieku dziecka i równocześnie zawierają różne formy zabawy, które dziecko lubi: a wiec równoczesna nauka i zabawa.

Wprost

jabba: Nivertius' Beast jinfo

wpisujący: Nivertius uinfo

dodano: 2008-01-08 02:21:10

poziom: Normalny

komentarze: 8

trackbacki: 0

klucze: społeczeństwo

  • Ucz się - im więcej będziesz umiał, tym będzie Ci się łatwiej żyło, tym więcej osiągniesz, tym mniej doświadczysz nieprzyjemności. Zrozum chociaż podstawy matematyki, pozwoli Ci widzieć abstrakcje w rzeczywistości.
  • Kontroluj swój umysł - tylko Ty jesteś to w stanie zrobić. To jak postrzegasz świat zależy tylko od Ciebie. Nikt nie jest Ci w stanie narzucić co masz myśleć.
  • Bądź ambitny - nie można mieć wszystkiego? Nieprawda! Można, tylko trzeba się starać. Nie poddawaj się, dąż do celu, daj z siebie wszystko. Jak się nie uda, to nie będziesz miał sobie czego wypominać. Niezależnie kim jesteś nie zatrzymuj się na kasie w Tesco.
  • Uśmiechaj się - od samego uśmiechu zrobi Ci się radośniej, przyjemniej. Nie bój się tego robić publicznie - przyciągniesz osoby, które się też uśmiechają. Nie masz powodu? Oj nieprawda.
  • Nie śpij tyle - potrzebujesz mniej snu niż Ci się wydaje. Wykorzystaj swoje życie ciekawiej.
  • Wierzysz w boga? OK! - pamiętaj, że jeżeli on chce Twojego dobra, to pewnie też chce dobra Twojego znajomego. Daj mu i sobie trochę radości, a bóg na pewno będzie zadowolony. Jeżeli nie, to ma problemy z osobowością.
  • Toleruj innych - oni mają własny umysł i własne cele. Szanuj je, dopóki nikomu nie przeszkadzają.
  • Walcz fair - pokaż, że Ty jesteś lepszy zamiast pokazywać, że on jest gorszy. Zaskocz swoimi atrybutami zamiast pokazywać czyjeś wady.
  • Nie załamuj się - każdy zdany przez Ciebie egzamin, każda klasówka, każde kolokwium było tym najtrudniejszym do tej pory. Ten egzamin też taki jest.
  • Uprawiaj seks - oprócz oczywistej przyjemności zbliżysz się do drugiej osoby, nauczysz się czerpać przyjemność z jej przyjemności. Odpoczniesz męcząc się.
  • Nie bój się - jesteś zdrowym człowiekiem, jak nie Ty, to kto? Tylko Ty jesteś w stanie skrzywdzić samego siebie.
  • Pomagaj także bezinteresownie - i miej refleks, żeby zrobić to w odpowiedniej chwili.
  • Myśl - możesz to robić nawet myjąc zęby, jeżeli konkretne przemyślenia nie przyniosą konkretnych efektów, to na pewno pomogą Ci w przyszłości, nawet jeżeli nieznacznie.
  • Mów czego chcesz - tak sobie jak i innym. Da Ci to pewność siebie, przypomni Ci po co żyjesz, da innym możliwość pomocy Ci.
  • Nie oglądaj wiadomości - tylko Cię to rozproszy, zdemotywuje. Stracisz czas na coś, co Ci się na nic nie przyda.
  • Doceniaj innych - wiele rzeczy, do których doszedłeś są ich zasługą, pomyśl o tym przez chwile i zrewanżuj się.

Resident Evil: Zagłada

jabba: Cinema Gate jinfo

wpisujący: Cinema Gate uinfo

dodano: 2007-11-20 12:43:28

poziom: Normalny

komentarze: 0

trackbacki: 0

klucze: brak

Filmy na motywach gier bardzo rzadko spełniają oczekiwania fanów rozrywki wirtualnej. W 70%(nie pytajcie, jak wyliczyłam xD), stanowią je gnioty pod hasłem Uwe Boll. Zdarzają się także produkcje, nie tyle wybitne, ile realizujące pokładane w nich nadzieje. Cieszy to niezmiernie, dlatego z prawdziwym zadowoleniem przedstawię wam trzecią cześć z serii Resident Evil. Krótka lekcja historii. Niedaleka przyszłość przyniosła monopol na ludzkie życie korporacji pod nazwą Umbrella. Przedsiębiorstwo to posługując się innowacyjną technologią, na współ z badaniami nuklearnymi i testami biologicznymi w krótkim czasie opanowało wszystkie sfery życia przeciętnego człowieka. W położonym w głąb ziemi laboratorium zwanym Ul, inteligentny komputer, zwany- Czerwona Królowa nadzoruje tajne eksperymenty. I wszystko szło by dalej gładko, gdyby pewnego dnia z Ula nie doszła budząca grozę wiadomość, iż Czerwona Królowa postanowiła wymordować całą ekipę naukową, jak się później okazuję na skutek zatrucia wirusem(T-virus) czyniąc z nich odpychające Zombie. W tym momencie do akcji wkracza zabójco piękna i niebezpieczna, główna bohaterka- Alice. Wraz z grupą wojskową udaje je się zneutralizować zagrożenie Ula, jednak to nie koniec horroru. Alice i Matt jedyni przeżywają masakrę i zaraz potem poddani zostają praktyką programu badawczemu Nemezis. Alice jako jedyna z dwojga wychodzi z doświadczeń cało, ponadto jest talenty uległy bardzo pozytywnej modyfikacji, co daję jej niezwykłą zręczność, siłę, wyostrza wszystkie zmysły. Jej kolega nie ma tyle szczęścia… Tym czasem wirus dotyka swym zasięgiem całe miasto Raccoon City, zamieniając mieszkańców w odpychające Zombie. Finałem będzie zrzucenie bomby na zakażone miasto. Alice budzi się jak zwykle z bólem głowy w nieznanym pomieszczeniu. W pokoju obok znajduje krótką, czerwoną sukienkę i czarne oficerki. Dalsza wyprawa w głąb Ula stawia okazuję się morderczym treningiem jej umiejętności, niestety nie zdaje egzaminu i… Umiera. No cóż, przynajmniej nikt nie zdąży zasnąć do napisów xD. Co prawda, nasza Alice rzeczywiście ginie w pierwszych 10 minutach filmu, niemniej nie pierwszy to raz- taki koniec nieudanych klonów pani żołnierz. Prawdziwa Alice przemierza motocyklem umarłe miasto, czasami odpowiadając na wezwania błagających o ratunek w mieście zombie, gdzie pewnego dnia napotyka rodzinną szajkę(Jedna z lepszych jatek w filmie). Tymczasem kraj przemierza konwój ocalałych, niezarażonych ludzi. Jakkolwiek nie radziliby sobie z zaistniałą sytuacją, zapasy żywności szybko się kończą, a zombie, zmutowane zwierzęta dziesiątkują regularnie ekipę koczowników. Po spotkaniu z Alice postanawiają w dalszą drogę ruszyć razem, kierunek wyznacza Alaska, podobno jedyne, niezarażone miejsce w ówczesnym świecie. Po piętach depcze im organizacja Umbrella, z dr. Issaac rozpaczliwe ścigającemu Alice, która czego nie wie stanowi klucz do pokonania wirusa T, co więcej jej ponad przyrodzona moc odnotowywana jest przez starszą siostrę Czerwonej Królowej i prędko sprowadza oszukane kiedyś radary na jej trop, a te na domiar złego potrafią ją skutecznie unieruchomić. Rozpoczyna się szybka, rezolutna, krwawa walka, zarówno z umarłymi mieszkańcami stanów jak i bezwzględną organizacją. Dużo strzelaniny, widowiskowych akcji akrobatycznych, pościgów, wybuchów, na współ z rozpadającymi się zombiakami, gubiącymi to tu, to tam części ciała lub krwawo pożerającymi swe ofiary. Kiedy to tej niecenzurowanej sieczki dochodzi zmutowany potwór (Nemezis), otrzymamy rzeźnie pierwsza klasa, idealnie wkomponowaną w scenerie rozpadającego się imperium. Fabularnie również przyzwoicie. Co prawda dialogów nie chmara, tylko ty by wyjaśnić co i jak między kolejnymi atakami i szturmami. Czego można się czepić, to obsady aktorskiej, dobieranej chyba pod casting do komedii romantycznej, także postacie zombie nawet nie umywają się do tych z „Nocy Żywych Trupów”, o! . Jednakże, to dalej ta sama, świetna, wręcz stworzona do roli Alice Milla Jovovich, nadrabiająca wszystko co w obsadzie leży i kwiczy. Resident Evil: Zagłada wedle mojej opinii, to najlepszy dotychczasowy squele serii. Wad jako takich nie naliczymy szczególnie wiele, choć czepiać jak do wszystkiego się można. Co szczególnie mi się podobało, to odwzorowanie zniszczonego miasta. Zdjęcia rzeczywiście należą do kapitalnych. Akcja nie zwalnia nigdy na tyle by zanudzić i nie pędzi ładując niesmaczną dawką ekstremalnych doznań. Największy plus stanowią niezaprzeczalnie widowiskowe sceny walki. Spryt, zręczność Alice oczarowują i bawią jednocześnie- w tym temacie jest naprawdę bardzo dobrze! I samo zakończenie, pikantna zapowiedź czekającego nasz w dalszych odsłonach horroru. Sukces trzeciej części Residenta można przypisać niewątpliwie osobie reżysera. Po raz pierwszy tej tematyki podjął się Russell Mulcahy, przeze mnie afirmowany za „Opowieści z krypty” i „Nieśmiertelnego”. Co tu dużo mówić, choć Russell geniuszem nie jest, to zna się na rzeczy i klimatyczna perełkę potrafi z muszli możliwości wyłuskać, na szczęście tak w przypadku najnowszej odsłony Residenta stało się. O ile horrorów sf nie znoszę, o tyle jako fanka gry i gatunku oddaje squelowi co mu się należy. Jeśli tyczy się gatunku grozy, to przerażać on nikogo nie może, co najwyżej zniesmaczyć nieprzygotowanych na seans pt. gotowanie na ekranie, gdyż poziom brutalności obliczyłabym w postaci 1:10 dla Manhunta ;). Polecam! Info: Produkcja: Australia, Francja, Niemcy, USA,Wielka Brytania Gatunek: Horror, Akcja Data premiery: 2007-11-16 (Polska), 2007-09-20 (Świat) Scenariusz: Paul W.S. Anderson Reżyser: Russell Mulcahy Czas trwania: 94 min. od lat: 15 Obsada: Milla Jovovich : Alice Oded Fehr : Carlos Olivera Ali Larter : Claire Redfield Iain Glen : Dr Isaacs / Tyrant Mike Epps : L.J. Spencer Locke : Dziewczynka z Kmart Ashanti : Betty Gary Hudson : Kapitan Umbrelli Peter O'Meara : Brytyjski wysłannik Rusty Joiner : Eddie Ramón Franco : Runt William Abadie : Wysłannik Christopher Egan : Mikey John Eric Bentley : Technik Umbrelli Matthew Marsden : Kapitan Alexander Slater

Przenosiny na wordpress.com

jabba: scinix jinfo

wpisujący: grzywacz uinfo

dodano: 2007-11-14 11:23:40

poziom: Normalny

komentarze: 0

trackbacki: 0

klucze: brak

Poniewaz jabba.pl niedlugo konczy dzialalnosc, przenosze blog pod nowy adres: http://knowak.wordpress.com. Nie wiem jeszcze jaka przyjmie on tam forme, ale pewnie stworze osobny przeznaczony na wpisy "sniadaniowe", a sprawy techniczne i informatyczne bede opisywal pod powyzszym adresem. Na razie jest tam tylko pusta strona, ktora postaram sie uzupelnic wieczorem.

Moving to wordpress.com

jabba: grzywacz jinfo

wpisujący: grzywacz uinfo

dodano: 2007-11-14 11:20:46

poziom: Normalny

komentarze: 0

trackbacki: 0

klucze: brak

Because of imminent shutdown of jabba.pl site, I'm moving my blog to a new address: http://knowak.wordpress.com. I have not yet decided about the form of my new site, but I'll probably create a separate one for silly postings and keep interesting stuff on the URL above... Note that there's only an empty page there, at the moment.

Koniec

jabba: Nivertius' Beast jinfo

wpisujący: Nivertius uinfo

dodano: 2007-11-10 23:17:40

poziom: Normalny

komentarze: 4

trackbacki: 0

klucze: jabba

Stef już napisał, ja piszę dopiero teraz. Nie będę już rozwijał Jabby, zostanie ona prawdopodobnie w stanie takim jak jest.

Dlaczego? Mam bardzo dużo zajęć innego rodzaju, mam pracę i studia. W pracy zacząłem się zajmować czymś całkiem innym i zobaczyłem jak 'programowanie WWW' jest niewdzięczne. Nie mam zamiaru już tu wracać.

Innym powodem jest to, że domena jabba.pl z dniem 2007-11-22 straci ważność. Nie mam za bardzo zamiaru płacić 122zł - jeżeli użytkownicy postanowią jednak to dalej pociągnąć - przedłużę.

Jeżeli nie, to dopóki Koniczynek - administrator uazni - nie będzie miał sprzeciwu, to Jabba będzie chodzić pod domeną jabba.uaznia.net.

Przepraszam, wybaczcie.

Dodano 2007-12-10 21:07: Nie tłumacząc jak i dlaczego, nie z mojego powodu, domena jabba.pl została dla nas przedłużona na następny rok. Tak więc narazie nic się nie zmienia. Nie pytajcie jak to się stało.

Coś się kończy..

jabba: stef.blog jinfo

wpisujący: Stef uinfo

dodano: 2007-11-08 23:43:05

poziom: Normalny

komentarze: 1

trackbacki: 0

klucze: brak

Coś się kończy, pewien etap, radosny, utopijny, pozbawiony terminów; czas na zmiany.

Dotyczy to również tego projektu, eksperyment się udał, chociaż nie odniósł wielkiego sukcesu. Paweł, warto było, dzięki!

To również ostatni wpis na Jabbie, co nie znaczy że nie będę już pisał; o tym, jak i o innych kwestiach, przy innej okazji. (a taka z pewnością się nadarzy)

'Głębokie gardło'

jabba: Kociołek Kulturalny jinfo

wpisujący: bratbud uinfo

dodano: 2007-10-08 13:27:17

poziom: Normalny

komentarze: 1

trackbacki: 0

klucze: film

"Boogie nights' opowiada o wspaniałych czasach, jakie przeżywała branża porno przed AIDS. Cudowne lata siedemdziesiąte, niewiele odbiegające od 'normalnych' gale filmów XXX i atmosfera ciągłego podniecenia. Porno w pełnym rozkwicie, Paris Hilton jeszcze nie było, zatem amatorzy nie zagrażali profesjonalistom. Jeszcze w latach siedemdziesiątych filmy porno trafiały do regularnego kinowego obiegu.

Jeśli wierzyć mitowi, wszystko zaczęło się od 'Głębokiego gardła'. Film ten często jest przywoływany w dyskusji o erotyce filmowej. W chwili premiery 'Głębokiego gardła', że tak to ujmę, atmosfera przesiąknięta jest wolnością i psychedelikami. Film zrobił tak wielką furorę, że przyczynił się do pseudonimu informatora w aferze 'Watergate'... Magia kina.

Brutalnie rzecz sprowadzając na ziemię - 'Głębokie gardło' to pornol, z brzydkimi 'aktorkami' i obleśnymi facetami. Fabuła może stanowić wzorzec z Sevres fabuły filmu pornograficznego: główna bohaterka ma kiepskie życie erotyczne, bo jej łechtaczka mieści się głęboko w gardle. I to by było na tyle, bo w międzyczasie nieatrakcyjne męskie i damskie ciała dokonują czynności seksualnych i innych czynności seksualnych. Nuda

Tym niemniej jest parę 'smaczków', dla których warto zobaczyć to dziełko. Otóż tłem dźwiękowym dla scen seksu są utwory rockowe, dość mocno rozimprowizowane, natomiast orgazm sygnalizują w sferze obrazu bijące dzwony, startujące rakiety i inne takie. Mimo celu, jakim było podniecenie widza, film może obecnie, na rynku rządzonym przez Ashley Bagget czy Dru Berrymore wywołać to, co 'Pianistka': niechęć do seksu.

No więc i reasumując- jednak nie bardzo warto, a atmosfera kultu jest znacznie przesadzona.

Głębokie gardło (Deep Throat) (1972)
reżyseria i scenariusz: Gerard Damiano, zdjęcia Harry Flecks, występują: Linda Lovelace, Harry Reems, Dolly Sharp, Bill Harrison

Dowodzenie

jabba: Hiperrzeczywista jinfo

wpisujący: Nivertius uinfo

dodano: 2007-08-15 14:07:09

poziom: Normalny

komentarze: 0

trackbacki: 0

klucze: logika

Przeprowadzanie prostego dowodu ma dużo z obliczania. Można je robić na kilka sposóbów, ja przedstawię dwa:

Mając daną formułę - np. (x+2)^2 + y i pewne parametry - np. (x, y) = (3, 2), to w pewnych wypadkach jesteśmy w stanie obliczyć wynik. Wychodząc z formuły i równościami, tożsamościami algebraicznymi dochodzimy do wyniku - wtedy obliczenia są wykonane.

Analogicznie: Mając daną tezę i pewne założenia, to w pewnych wypadkach jesteśmy w stanie udowodnić tę tezę. Wychodząc od niej i równoważnościami logicznymi dochodzimy do prawdy - wtedy twierdzenie jest udowodnione.

Jeżeli jesteśmy w ten sposób udowodnić, że teza jest równoważna prawdzie to jest prawdziwa. Tylko wtedy nie może być żadnego znaku wynikania, bo z fałszu prawda wynikać może.

Można też liczyć w drugą stronę. Tu pojawia się jedna różnica, bo obliczenia mają na celu doprowadzenie do wyniku, niezależnie jaki jest, a dowód musi do prawdy. Teoretycznie możesz zacząć od wyniku obliczeń, przekształcać algebraicznie i dojść do formuły. Tak samo w dowodzeniu, można wyjść od prawdy i rownoważnościami logicznymi przekształcać tak, aby uzyskać tezę. Wtedy możemy spokojnie używać wynikania - wszak z prawdy tylko prawda wynikac może.

Jest jedna generalna różnica pomiędzy równaniami algebraicznymi a dowodzeniem, którą starałem się . W równaniach nie mamy odpowiednika wynikania. Jeżeli a = b to b = a, tak jak równoważność - jeżeli a ↔ b to b ↔ a. Nie ma 'równości w jedną stronę', więc nie ma problemu z obiema metodami obliczania [choć druga jest trochę bezsensowna]. W pierwszej metodzie aby dowód był poprawny to muszą być albo równoważności albo wynikania w drugą stronę, bo tak naprawdę to musimy tak samo jak w drugiej metodzie dowieść, że z prawdy wynika teza.

Aby poznać inne metody dowodzenia polecam stronę How To Write Proofs.

Strony: 1 2 3 ... 94 95 96 Następna »

Menu