Developing a wheel for a second time
Klucze: uczucia ; 2007-05-26 16:08:09
Dziś o mechanice związków: Załóżmy, że mamy hipotetyczny związek dwóch ludzi, niezależnie czy heteroseksualny czy nie. W takich związkach prawie zawsze pojawia się zazdrość.
Najpierw powiedzmy sobie co to jest. Zazdrość w związkach jest to uczucie generalnie biorące się z chęci posiadania. Osoba czuje się źle z powodu, że jej partner robi coś z innymi osobami - ogólnie rzecz biorąc. Może to być zazdrość o wspólne robienie zadań, może to być zazdrość o rozmowę, ale może to być zazdrość o seks. Bierzę się to na ogół z tego, że osoba zazdrosna nie może dać tego swojemu partnerowi co daje inna osoba, lub parner po prostu potrzebuje odmiany.
Najpopularniejszym modelem walki z zazdrością, walki z jej efektami jest... zabronienie partnerowi robienia tego o co osoba jest zazdrosna. Działanie takie raczej nie rozwiązuje kwestii zazdości. Osoba zazdrosna dalej jest zazdrosna, dalej ma świadomość, że nie daje swojemu parnerowi tego czego by chciał, a z drugiej strony parner nie robi tego tylko ze względu na zakaz. Model jest wybitnie prosty do stosowania, dlatego jest tak często stosowany. I niestety jest przyczyną rozpadania się niektórych związków.
Ja przedstawię swój własny model, należący do mojego wymyślonego modelu związku idealnego, o którym może jeszcze będę pisał.
Mój model walki z zazdrością opiera się na próbie zmiany siebie tak, aby nasz partner nie czuł już potrzeby robienia tego, co nam się nie podoba. Jeżeli np. jednej stronie związku nie podoba się to, że drugia ogląda się za przedstawicielami płci przeciwnej, to może spróbować zmienić coś w swoim wyglądzie, żeby zwrócić jej uwagę. Gdy chłopak woli posiedzieć na uczelni i pogadać z kumplami o analizie matematycznej niż przyjść do dziewczyny, to może ta dziewczyna powinna dowiedzieć się co to jest całka i poprosić go o wytłumaczenie sposóbów rozwiązywania równań różniczkowych?
Mój model jest trudny. Wymaga od strony zazdrosnej wielu wyrzeczeń i poświęconego czasu dla swojego partnera. Jednak w moim modelu zazdrość zamiast przyczyną ograniczania wolności, wykorzystywania miłości partnera dla swoich pragnień jest mobilizacją do ulepszania się i dopasowywania do osoby z którą się jest. Mój model także faktycznie rozwiązuje konkretne problemy związane z tym uczuciem. Gdy partner będzie miał zaspokojoną pewną określoną chęć przez pierwszą stronę związku, nie będzie już powodu do zazdrości.
2007-05-26 16:26:21; odpowiedz na wpis
A mi się wydaje że ten wpis jest dowodem na to, że nie ma jednego wyjścia z sytuacji. Generalnie związek tworzy dwójka (trójka, czwórka itd.) ludzi, więc jeżeli osoba A szuka czegoś, czego nie ma w związku poza nim, to chyba żadne starania osoby B nie pomogą.
Co oczywiście zależy od wielu zmiennych.
2007-05-26 16:28:24; odpowiedz na #49641 bratbud
Właśnie nie. Wydaje mi się, że osoba B może spokojnie wprowadzić do związku to czego nie ma, tak aby osoba A przestała szukać.
2007-05-26 16:29:24; odpowiedz na wpis
Uhm, co wydaje mi się pewnym problemem, kiedy osoba A chce seksu z trzema partnerami.
2007-05-26 16:31:45; odpowiedz na #49643 bratbud
Haha, dobre. Nie zaprzeczam, że są niektóre sytuacje, których nie można rozwiązać w moim modelu. Zastanawiam się jednak czy można je w ogóle jakoś rozwiązać.
2007-05-26 16:33:36; odpowiedz na #49642 Nivertius
Przepraszam, to powinna być odpowiedź do Ciebie :].
Generalnie podsumuję tą część parafrazą Tołstoja- wszystkie szczęśliwe związki są do siebie podobne, każdy nieszczęśliwy- jest inny w swoim nieszczęściu.
Reguła atrakcji- bo tak rozumiem Twoją opinię na temat relacji między osobami- w pewnym etapie wymaga odpowiedzi od osoby zazdroszczącej czego właściwie zazdrości.
Zazdrość o seks, związana z monogamią to jedno, ale zazdrość o pasje partnera to już chyba lekkie przegięcie.
2007-05-26 18:09:18; odpowiedz na wpis
nivertius, na Twoim miejscu pozostalbym przy technicznych aspektach, psychologie relacji miedzyludzkich przynajmniej w kwestii prob analizy pozostawilbym w spokoju. no, ale to Twoj blog ;)
2007-05-26 19:16:48; odpowiedz na wpis
Hehe moje zdanie podobne do kozy. Dawno nie czytałem tak nieudolnej próby analizy i zdefiniowania pojęcia jakim jest ZDRADA.
2007-05-26 20:53:02; odpowiedz na wpis
Piękne założenia teoretyczne. Ale jeśli osoba A szuka poza związkiem tego, czego nie daje mu osoba B, to jaką można mieć pewność, że jeśli to otrzyma, to nie wymyśli czegoś innego? Albo że że nie zapragnie czegoś czego partner nie będzie mógł dać? A może to osoba A powinna pomyślec, że rani osobę B i porozmawiać o tym? Czemu to osoba B ma płacić za jakieś plany osoby A?
2007-05-26 21:45:30; odpowiedz na #49647 koza
Oczywiście, kontakty międzyludzkie to kwestia konkretnych przypadków, nie można generalizować, a socjologia to wróżenie z fusów.
2007-05-26 21:46:15; odpowiedz na #49648 RAFi
Cieszymy się drogi Rafi, że nie odróżniasz zazdrości od zdrady.
2007-05-26 22:23:44; odpowiedz na #49649 Brunhild
1. Prawdopodobnie wymyśli. I to będzie powód do następnej zmiany.
2. Niektórych rzeczy nie sposób naprawić. Można starać się zagwarantować jakieś substytuty. A po drugie - miłość jest bardzo gładka, dopuszcza rzecz jasna pewne niedopatrzenia, niedopowiedzenie. Z jednej strony osoba zazdrosna może troszke przymknąć oko, a z drugiej jej partner może troszke wyhamować.
3. Rani ją tylko w jej głowie.
4. Niebardzo rozumiem pytanie ;-)
2007-05-26 23:29:35; odpowiedz na wpis
Cieszycie się? To jest ciebie dwóch? W powyższym kulawo ująłeś zarówno zdradę i zazdrość. Mnie śmieszy to jak można być zazdrosnym o zdradę. ROFL miesiąca. :)
2007-05-27 17:14:58; odpowiedz na #49653 RAFi
Rafi, skup sie na swoim blogu, co? Bo o ile pisanie czegos od siebie jeszcze jako tako ci wychodzi, to juz odnoszenie sie do kawalka tekstu pisanego - kulawo.
Jeśli masz kompleksy i koniecznie musisz komus nawrzucac w komentarzach pod wpisem, to polecam ci przejsc sie na onet.
2007-05-28 18:58:15; odpowiedz na wpis
Twój wpis pokazuje jedną ważną prawdę - że w kwestii związków nie powinno się mówić o modelach.
Po pierwsze nie można upraszczać sprawy i sprowadzać choćby kwestii zazdrości do prostego algorytmu postępowania. Każdy z nas jest odrębną jednostką, cechującą się unikalnymi cechami i reakcjami. Wrzucanie wszystkich do jednego worka jest krzywdzące.
Po drugie dlatego, że Twój model obrazuje dość przewidywalną drogę upadku związku. Zgodzę się z bratbudem - jeśli ktoś daje powody do zazdrości swojemu partnerowi, to znaczy że związek nie daje mu wystarczającej radości/spełnienia/etc.etc. Starania drugiej osoby w tym drażliwym kierunku będzie odbierać jako irytującą nachalność. Z drugiej strony, osoba "podejmująca wysiłek" w końcu poczuje podwójną irytację, primo z powodu zazdrości, secundo - widząc, że starania nie przynoszą wymarzonego rezultatu. Końca można się domyślać.
Po trzecie - już samo przedstawienie sytuacji jako "zazdrość o gadanie o analizie matematycznej" budzi we mnie o nieodpartą chęć śmiechu. Bez urazy, ale jeśli ktoś jest zazdrosny o rozmowę ze znajomymi, to powinien zdecydowanie to przemyśleć albo porozmawiać z psychologiem. Z jednej strony opisujesz dość poważny problem zazdrości, z jakim boryka się wiele par, a z drugiej ilustrujesz go infantylnymi przykładami. Ponownie no offence, ale jeśli "zazdrość" sprowadza się do fochów o hobby lub znajomych, to tego typu relacji nie można nazwać związkiem, chyba że rodem z przedszkola.
2007-05-28 19:09:45; odpowiedz na #49656 Ryouko
Jeżeli stwierdzimy, że każdy związek jest na tyle inny, że nie da się znaleść cech wspólnych - to w ogóle nie ma co o nich mówić. Ja uważam jednak, że cechy wspólne są, dlatego piszę.
Oczywiście każdy przypadek jest inny i ma swoje własne rozwiązania, jednak podaję tylko generalny model. W niektórych przypadkach rzecz jasna może nie działać. I wbrew pozorom nie musi zabijać związku. Jeżeli osobie B brakuje czegoś w związku i osoba A się nie postara tego zmienić... to osobie B dalej będzie tego czegoś brakować. Nie raz się udaje tak, że gdy osoba A się postara, to wprowadza do związku to czego nie było do tej pory i zazdrość znika.
Prawda jest taka, że zazdrość sama w sobie jest infantylnym uczuciem. Moje kiepskie przykłady są niestety najczęstszymi przykładami. Ciekaw jestem jakie podałabyś poważne motywy zazdrości wewnątrz związku...
2007-05-28 19:34:36; odpowiedz na wpis
Poważne motywy? Niejednoznaczne zainteresowania wobec płci przeciwnej. Nie "oglądanie się na ulicy", jak to wymieniłeś we wpisie. Przykro mi, ale takie coś praktykuje niemal 100% społeczeństwa. W tym ja i mój chłopak. Nie wiem, gdzie miałoby tu być miejsce na zazdrość. To, że ja sobie bezinteresownie popatrzę w celach estetycznych na jakiegoś długowłosego bruneta, wcale nie znaczy że moja druga połówka powinna w celu uratowania naszego dogorywającego przez to związku lecieć do drogerii po kruczą farbę do włosów i nie odwiedzać fryzjera aż do zapuszczenia włosów do ramion;) (i vice versa). Przepraszam za ironizowanie, ale jakoś nie mieści mi się w głowie, że dojrzali ludzie decydują się na bycie ze sobą i jednocześnie stroją fochy o coś takiego. To znaczy owszem - stroją, ale ja ich nie nazwę dojrzałymi.
Podobnie sprawa się ma z hobby - zaryzykuję stwierdzenie, że partnerom potrzebne jest minimum jedno różne hobby. Wbrew temu co twierdzą zakochani w pierwszym stadium (czyli chemiczny odlot), można, a nawet i zdrowo jest być czasem nie-razem. W sensie - w pojedynkę iść ze znajomymi na piwo, pogadać z kumplami o tej nieszczęsnej analizie czy z koleżankami o nowej fryzurze. Związek to nie tylko dwoje ludzi, to jeszcze przestrzeń między nimi. I lepiej, żeby jej była wystarczająca ilość.
Czym innym natomiast są (celowe bądź nie) zachowania prowokacyjne wobec płci przeciwnej i to już uznaję za poważny powód do czucia się zazdrosnym. Z drugiej jednak strony takie zachowania są dla mnie niczym innym jak próbą zranienia partnera (z różnych pobudek) i wyraźnym sygnałem, że ten "idealny ideał" ma poważne braki emocjonalne albo po prostu ma dość niewybredne sposoby na dawanie do zrozumienia, że nie podoba mu się w tym związku.
2007-05-28 20:53:03; odpowiedz na wpis
Jak dla mnie, to jeśli ktoś zazdrości "czasu partnera", to jest na raczej niedojrzałym poziomie zauroczenia, niż "w związku".
2007-05-28 23:09:30; odpowiedz na wpis
Ja mam jedno pytanie - jesteś w udanym związku dłużej niż rok, że uważasz się za eksperta? ;)
2007-05-28 23:35:48; odpowiedz na #49660 koniczynek
Widać adwokat musi posiedzieć przynajmniej rok w celi, żeby zostać ekspertem. Programista musi robić rok jedną udaną aplikacje, żeby być ekspertem. Fryzjer musi rok golić się na łyso, żeby być ekspertem.
2007-05-28 23:39:36; odpowiedz na #49662 Nivertius
Niestety uderzasz nietrafionymi argumentami (ale pewnie sam o tym wiesz;)).
Może tak - lekarz nie będzie najlepszym ekspertem lecząc ludzi przez rok, ale to dobra podstawa na przyszłość. A już na pewno lepsza od takiego, co leczy krócej.
Hint hint -> doświadczenie (i autopsja)
2007-05-28 23:41:07; odpowiedz na #49663 Ryouko
Dobrze, poddaje się ;-)
Macie racje ;-)
Nie będzie już wpisów o związkach ;-)
2007-06-18 12:12:06; odpowiedz na wpis
Wiesz co Nivertiusie, stwierdzam że nielubie Twoich populistycznych textów. To że mogę się domyślać o co chodziło, a raczej co było inspiracją do tej notki to jedno. Ale o wiele lepiej wychodzisz pisząc coś technicznego ;).
------ Tak tylko napisane w ramach małej dygresji.
2007-06-22 18:44:02; odpowiedz na #49703 lukanus
Lukanus, "nie lubię" piszemy osobno - takie moje małe zboczenie filologiczne ;-D
2007-06-22 19:03:26; odpowiedz na #49708 Brunhild
Raczej zboczenie czepialskie, bo to równie dobrze mogła być literówka (zjedzona spacja). Ale to miło, że stajesz w obronie Niva. Szkoda tylko, że w tak, hm, mało wysublimowany sposób.
2007-06-22 21:02:50; odpowiedz na #49709 grzywacz
"stajesz w obronie" zabrzmiało groźnie. Wiesz ja bynajmniej nie zamierzam nikogo tutaj atakować, chce tylko wyrazić swoją opinię że w porównaniu do super-ekstra tekstów stricte technicznych - dygresje na temat uczuć wypadają dość blado. Aha dzięki również za obronę.
2007-09-23 17:14:11; odpowiedz na wpis
cześć jestem chorobliwie zazdrosny o wszystko co dotyczy mojej dziewczyny. nie widzę świata poza nią.co robić, ona jest z tego powodu coraz częściej z inymi osobami, facetami. I nie tęskni za mną. Dopiero po tygodniu zaczyna się odzywać. A ja zawsze stoję z otwartmi ramionami, nie liczy się co zrobiła mi swoim milczeniem i brakiem uwagi. Mówi że mnie kocha.
2008-07-06 19:40:36; odpowiedz na wpis
co to jest zazdrosc ogolnie nie chodzi mi o to co to jest zazdrosc partnerska ani nic w tym stylu tylko ogolnie co to jest zazdrosc?