Developing a wheel for a second time
Klucz media informacja ; 2006-03-16 22:55:50; komentarze (2) i trackbacki (0)
Natchniony wpisem Niny o brudzie świata postanowiłem napisać coś od siebie.
Jestem człowiekiem wychowanym w dużej części przed komputerem. Siedziałem przed różnymi grami, od Starcrafta, przez Quake-i, Unreal Tournament, przez GTA aż po Blood albo Postal. W większości kogoś się zabijało, mordowało, w wielu się kradło, oszukiwało. Nawet jak dostałem wpis Niny to zabijałem myśląc o piosence, która mi leciała w słuchawkach. Boty w Unreal Tournamencie.
Jednak w świecie rzeczywistym czuję niesamowitą niechęć do przemocy. Sam nie pamiętam kiedy na serio podniosłem na kogoś rękę, żeby go zranić. Powiem szczerze, że nie potrafię sobie wyobrazić powodu dla którego byłoby uzasadnione zranienie kogoś. Oczywiście poza karą śmierci, za którą się opowiadam.
Jednak jak można zauważyć nie wszyscy tak mają. Jak donoszą media, duża liczba osób nie ma problemu z biciem kogoś, nie widzi w tym nic złego. Nawet bez powodu. Osławieni pseudo-kibice leją się dla samego faktu. Uważam, że to, że są dwie drużyny to tylko pretekst.
Upadek wartości jaką jest życie czuć także w chociażby nieświadomych wypowiedziach. Ja sam często słyszę jak ktoś mówi 'zrób to a to albo Cię zabiję'. Mówi tak wiedząc, że tego nie zrobi. Dlaczego to tak łatwo przechodzi przez gardło?
Podsumowując, ludzie dawno zapomnieli jeden kawałek z piosenki 'Gangsta`s Paradise', a mianowicie 'Why are we so blind to see that the one we hurt are you and me'.
Jednak z drugiej strony patrząc wydaje mi się, że media mocno przesadzają. To są wyjątki, rzeczy, które nie są codziennością. Tak, ja rozumiem, że o takich rzeczach słyszy się prawie codziennie, jednak to i tak jest szczegół. Osobiście nie spotkałem się z przypadkiem tego co można usłyszeć w mediach, najgorsze, w takim sensie, co się wydarzyło to kradzież w mieszkaniu mojego wujostwa.
Kiedyś przygotowywałem referat na przedmiot humanistyczny 'Konflikty międzynarodowe i terroryzm', mówiłem o terroryzmie w mediach. Terroryzm i media to nierozłączna para, która się nawzajem nakręca. Społeczeństwo wbrew pozorom lubi słuchać o atakach, a terroryści mają reklamę, której wbrew pozorom szukają.
Dla przestępstw, o których słyszymy, to działa tylko w jedną stronę. Media uwielbiają takie informacje, bo sobie w ten sposób łatwo podkręcają oglądalność/słuchalność.
Tak, oczywiście, takie zjawisko istnieje, i to na znacznie za dużą skalę. Powinniśmy podjąć jakieś środki walki z tego rodzaju zachowaniami. Aktywną walką. Jednak wg. mnie zawsze należy wziąć poprawkę na to, że media lubią przesadzać.
Klucz media informacja gates ; 2006-02-22 18:34:05 (2006-03-11 22:32:18); komentarze (7) i trackbacki (0)
Jackweb napisał dziś wpis o Billu Gitesie i stronie o śmierci Billa Gatesa. Przeglądając stronę o której napisał, BillGatesIsDead nie mogłem się oprzeć złudzeniu, że ten człowiek już nie żyje, umarł w 1999. Ktoś by powiedział, że bym chciał, żeby nie żył - nie, to nie jest akurat prawda.
Jednak ze strony osobistej Billa Gatesa dowiadujemy się, że bardzo niedawno publikował różne teksty. Nie mogłem się oprzeć uczuciu, że jednak żyje, ma się dobrze.
Nie będę wspominał o tym, że przecież niedawno media publikowały informacje o tym jak odwiedził Polskę.
Pytanie brzmi - kto ma racje? Czy Bill Gates umarł czy żyje?
Według mnie pytanie powinno być inaczej zadane: Czy Bill Gates, multimilioner, głowa niezaprzeczalnie jednej z największych firm produkujących oprogramowanie, naprawdę istniał/istnieje?
Bardzo łatwo mogę sobie wyobrazić, że firma, która potrzebuje, żeby na zewnątrz mogła przedstawić takiego przywódce tworzy sobie owego. Zatrudnia człowieka, płaci mu odpowiednio za dobre odgrywanie swojej roli i przyucza do odpowiednich wystąpień. Może zarząd Microsoftu potrzebował, żeby Bill Gates nie umarł.
Patrząc na obecne media każda z tych możliwości może być prawdziwa. Coraz więcej czuć manipulacji i niewiarygodności w przekazywanych informacjach. Tak, mi też się wydaje, że wersja w której Bill Gates żyje i ma się dobrze jest najwiarygodniejsza.
Pytanie na koniec: Jakie to ma znaczenie? Czy dla człowieka jakim jesteś Ty, czytelniku, istotnym jest czy owa postać naprawdę istaniała? Tak, w przypadku gdybyś np. się dostał do Microsoftu to zaczęła by mieć znaczenia. Ale czy w obecnej chwili ma?
Klucz internet informacja ; 2006-02-06 21:57:46 (2006-02-19 20:37:49); komentarze (1) i trackbacki (0)
Wpis z cyklu "odkrywam koło na nowo"
Kiedyś zainteresowałem się stwierdzeniem Verba volant, scripta manent
czyli słowo mówione ucieka, słowo pisane zostaje
. Dziś podczas przeglądania Joggera trafiałem na różne wpisy. Niektóre były ciekawe, inne niezbyt a jeszcze inne o polityce. Wtedy sobie pomyślałem, że informacje można podzielić na dwa rodzaje - trawałe i ulotne.
Ulotna informacja to np. "jutro premiera Matrixa 4" albo "dziś na kolacje dżem". Takie informacje dezaktualizują się bardzo szybko - np. po danym fakcie. Ktoś faktycznie może kiedyś wspomnieć, że premiera Matrixa 4 była wtedy a ktoś od tygodnia nie jadł dżemu. Ale mimo wszystko zanim się zdezaktualizują są to informacje ważna - fan Matrixa chce wiedzieć kiedy jest jego premiera.
Druga kategoria informacji to informacje, które raczej przez długi czas się nie zdezaktualizują. Są to wiadomości w rodzaju "Linux obsługuje ext3" albo sławne "Słowacki wielkim poetą był" byGombrowicz. Prawdziwość drugiego jest kwestią gustu, ale dla mnie Słowacki był wielkim poetą i to się raczej nie zmieni. Tak jak raczej wątpię, żeby twórcy Linuksa porzucili kiedykolwiek obsługe ext3. Możliwe, że w głebokiej przyszłości nie będzie obsługiwał starodawnych systemów plików, ale wydaje mi się, że to będzie po mojej śmierci [chociaż nigdy nic nie wiadomo].
Informacje obu kategorii mogą być równie ważne, jednak tej pierwszej szybko przestają być ważne.
Jak to się ma do Internetu? Według mnie informacje ulotne powinny być przesyłane środkami ulotnymi, trwałe pozostawać na zawsze do przeglądnięcia. Czyli np. 'radzę wziąć jutro parasol' nadaje się na grupe dyskusyjną, 'Hitler też kiedyś sprzedawał pocztówki' - na bloga. "Kup mleko" - na komunikator albo mailem. Ciężko mi wymyślić wiadomość osobistą, która powinna zostać zachowana na dysku.
Oczywiście to jak powinno być często ma się nijak do rzeczywistości i często czasami stwierdzić czy informacja jest ulotna czy trwała. Tak samo jak przecież praktycznie wszystkie metody komunikacji internetowej mają możliwość archiwizacji.
Klucz media radio wiadomości informacja ; 2006-01-14 19:35:41 (2006-02-19 20:38:03); komentarze (14) i trackbacki (0)
Wczoraj gdy wracałem do domu busem mimowolnie słuchałem wiadomości w radiu. To były te cogodzinne. Z pięciu przekazanych wiadomości zapamiętałem dokładnie trzy, a to dlatego, że po pierwszej z nich zacząłem się zastanawiać po co w ogóle ją przekazano.
Dwie informacje były dość brutalne, ostatnia po prostu śmieszna:
Moje pytanie brzmi: Po co to zostało przekazane? Czy to dlatego, że to naprawdę jest takie ważne? Może pierwsze dwie były ważne dla bezpośrednich uczestników zdarzenia, ale dla praktycznie każdego innego człowieka były nieistotne. Nie będę się zakładał, ale jestem przekonany, że jakiś bulterier gryzie jakiegoś dwulatka raz w tygodniu i raz w tygodniu ktoś porzuca noworodka.
Ja rozumiem - tragedia. Ale po co mi to wiedzieć? Po to, żebym powiedział 'och, jakie to straszne'? Czy, żebym sobie pomyślał, że to społeczeństwo schodzi na bulteriery? Czy może już nie mieli co przekazać w tym radiu w wiadomościach, więc wcisnęli co się dało? Już nie będę się wypowiadał na temat ostatniej z wymienionych przeze mnie wiadomości, bo jest to już esencja 'informacji śniadaniowej'. Czy naprawdę jest tak trudno posłuchać o tym, że po przeszczepie mózgu [tak, mózgu!] pewien rodzaj dżdżownicy potrafił przeżyć i nowy mózg zastępował role starego? Czy to nie jest ważniejsza informacja od pani, która nie jest przesądna?
Mógłbym spokojnie obwinić ogół społeczeństwa o upadek intelektualny, ale po co?