Developing a wheel for a second time
Klucz programowanie ; 2007-07-07 19:28:27; komentarze (10) i trackbacki (0)
Ada - niepopularny język programowania. Według mojej opinii - najlepszy.
Ada została zatwierdzona w 1980 jako wojskowy standard zunifikowanego języka wysokiego poziomu spełniający wymagania Steelman-a przez Ministerstwo Obrony US. W 1983 została zatwierdzona jako standard ANSI, a w 1987 jako standard ISO.
W 1995 wyszedł standard ISO 'Ada95' dodający funkcjonalności programowania obiektowego. Rozszerzenia standardu pojawiały się także później, w 2000 i 2005.
Czym się charakteryzuje Ada? Jest to język silnie typowany, kompilowany. To, że został zaprojektowany odgórnie, czyli najpierw powstała jego specyfikacja, a dopiero później implementacje, spowodowało, że nie ma takich krzaków jakie można znaleźć np. w PHP. Owa specyfikacja jest otwarta, można przeglądać jej zawartość. Jest ona kompletna i jednoznaczna, można tylko na jej podstawie przewidzieć wyniki dowolnego programu.
Jest to język obiektowy, umożliwia stosowanie polimorfizmu i dziedziczenia, Ada 2005 dodatkowo pozwala na tworzenie interface-ów. Silne typowanie wymusza jawną konwersje nawet między typami tego samego rodzaju [np. dwa różne typy stało przecinkowe].
Ada posiada obsługę wielowątkowości wplecioną w język - deklaracje zadania są inne składniowo niż definicje obiektów. Umożliwia także różne modele komunikacji pomiędzy zadaniami - od najprostszych, jak zmienne globalne, przez obiekty chronione, aż po spotkania.
To były fakty. Teraz kilka moich własnych opinii.
Jako język, Ada posiada setki rzeczy niesamowicie ułatwiających pisanie w niej programów. Na przykład: Jak w C wstawić największą wartość do zmiennej typu int? Przyporządkować (2 ^ (size_of(int) - 1)) - 1. W Adzie? Przyporządkować Integer'Last.
Inną zaletą Ady jest kompilator. Tzn. jest wiele implementacji, jednak wszystkie spełniają ten sam standard, więc zachowują się tak samo. Kompilator Ady znajdujący się w GCC - GNAT [GNu Ada Translator] jest bardzo przyjemny w używaniu. Tak jak inne kompilatory oczywiście sam zajmuje się zależnościami, ale także świetnie przedstawia błędy kompilacji. Przykładowo o brakującym średniku przypomina stwierdzeniem, że brakuje średnika [i tutaj mrugam do programistów C/C++]. Podpowiada także, że zrobiliśmy literówke w nazwie podprogramu [funkcji lub procedury] lub w nazwie zmienne i mówi także co chcieliśmy prawdopodobnie napisać.
A teraz kilka mitów nt. Ady:
"Ada jest językiem tylko dla symulacji/systemów czasu rzeczywistego/systemów embedded." - Mit. Ada posiada szeroką palete funkcjonalności które w żadnym z powyższych nie są używane. Bardzo dobrym przykładem tego jest Unbounded_String - ciąg znaków oparty na liście z dynamicznie przydzielaną pamięcią, o długości maksymalnej takiej jak Integer'Last. Tego rodzaju funkcjonalności posiadają niedeterministyczne czasy przetwarzania, są tworzone na stercie [której niektóre systemy embedded w ogóle nie posiadają] itp.
"Ada jest klonem Pascala." - Mit. Ada coprawda używa składni Pascala, jednak posiada inną semantyke. Przykładem jest chociażby znaczenie średnika.
O Adzie będę jeszcze pisał, bo to mój ulubiony język programowania.
Klucz uczucia ; 2007-05-26 16:08:09; komentarze (30) i trackbacki (0)
Dziś o mechanice związków: Załóżmy, że mamy hipotetyczny związek dwóch ludzi, niezależnie czy heteroseksualny czy nie. W takich związkach prawie zawsze pojawia się zazdrość.
Najpierw powiedzmy sobie co to jest. Zazdrość w związkach jest to uczucie generalnie biorące się z chęci posiadania. Osoba czuje się źle z powodu, że jej partner robi coś z innymi osobami - ogólnie rzecz biorąc. Może to być zazdrość o wspólne robienie zadań, może to być zazdrość o rozmowę, ale może to być zazdrość o seks. Bierzę się to na ogół z tego, że osoba zazdrosna nie może dać tego swojemu partnerowi co daje inna osoba, lub parner po prostu potrzebuje odmiany.
Najpopularniejszym modelem walki z zazdrością, walki z jej efektami jest... zabronienie partnerowi robienia tego o co osoba jest zazdrosna. Działanie takie raczej nie rozwiązuje kwestii zazdości. Osoba zazdrosna dalej jest zazdrosna, dalej ma świadomość, że nie daje swojemu parnerowi tego czego by chciał, a z drugiej strony parner nie robi tego tylko ze względu na zakaz. Model jest wybitnie prosty do stosowania, dlatego jest tak często stosowany. I niestety jest przyczyną rozpadania się niektórych związków.
Ja przedstawię swój własny model, należący do mojego wymyślonego modelu związku idealnego, o którym może jeszcze będę pisał.
Mój model walki z zazdrością opiera się na próbie zmiany siebie tak, aby nasz partner nie czuł już potrzeby robienia tego, co nam się nie podoba. Jeżeli np. jednej stronie związku nie podoba się to, że drugia ogląda się za przedstawicielami płci przeciwnej, to może spróbować zmienić coś w swoim wyglądzie, żeby zwrócić jej uwagę. Gdy chłopak woli posiedzieć na uczelni i pogadać z kumplami o analizie matematycznej niż przyjść do dziewczyny, to może ta dziewczyna powinna dowiedzieć się co to jest całka i poprosić go o wytłumaczenie sposóbów rozwiązywania równań różniczkowych?
Mój model jest trudny. Wymaga od strony zazdrosnej wielu wyrzeczeń i poświęconego czasu dla swojego partnera. Jednak w moim modelu zazdrość zamiast przyczyną ograniczania wolności, wykorzystywania miłości partnera dla swoich pragnień jest mobilizacją do ulepszania się i dopasowywania do osoby z którą się jest. Mój model także faktycznie rozwiązuje konkretne problemy związane z tym uczuciem. Gdy partner będzie miał zaspokojoną pewną określoną chęć przez pierwszą stronę związku, nie będzie już powodu do zazdrości.
Klucz perl ; 2006-12-31 15:48:52 (2006-12-31 20:51:11); komentarze (5) i trackbacki (0)
...a jak mi się nudzi to programuje w PERLu. Dziś stwierdziłem, że zrobię skrypcik do wysyłania SMSów przez SMSowe API Ery. Pobawiłem się i proszę: SendSMS-Era 1.0. Pierwszy raz zalecam uruchomić po prostu i patrzeć co się dzieje.
Wymagania:
Zapraszam do używania i zgłaszania błędów.
Aktualizacja: SendSMS-Era w wersji 1.1 obsługuje też wysyłanie z bramki sponsorowanej.
Klucz świadomość ; 2006-10-24 23:33:54 (2006-12-31 16:15:52); komentarze (6) i trackbacki (0)
Zastanawialiście się kiedyś nad tym ile zależy od definicji życia i świadomości? Niby prosta sprawa, jesteśmy w stanie określić czy coś żyje czy nie jeżeli to zobaczymy. Ale czy jesteś w stanie określić taką definicje życia, żeby wszystkie istnienia, które uznajemy za żywe ją spełniały i nie spełniało jej nic więcej?
Przykładowo to czy aborcja/eutanazja powinna być dozwolona zależy dość bezpośrednio od definicji życia i świadomości. To czy można napisać program komputerowy, który będzie świadomy w głównej mierze zależy właśnie od definicji świadomości. Czy zwierzęta powinny być traktowane jak ludzie też chyba od tego zależy.
Teoretycznie myślę, że się da ustalić takie definicje, że okaże się, że nic nie jest świadome, a także takie definicje, że wszystko będzie świadome. Wydaje mi się, że także jest taka definicja [może jest ich więcej], która przyznaje człowiekowi świadomość, ale nie przyznaje jej zwierzętom. Ale co, jeżeli nie ma takiej racjonalnej definicji? Racjonalnej, bo zawsze można podać taką: "Świadomość jest coś co posiadają ludzie a nie posiadają zwierzęta", ale chyba nie wydaje się Wam zbyt naukowa, prawda? A co jeżeli istnienie naszej świadomości jest równoznaczne z istnieniem świadomości zwierzęcej? Czy w takim razie możemy je bez skrupułów zabijać?
A jeżeli taka realna definicja mówi, że tylko część ludzi ma świadomość?
Tak, czytałem artykuł Wikipedii o świadomości i uważam, że on wciąż nie daje pełnego obrazu, nie daje jednolitej, niesprzecznej definicji.
Klucz umysł ; 2006-09-25 16:47:35 (2006-12-31 16:16:49); komentarze (1) i trackbacki (0)
Na grupie dyskusyjnej psifactor, istniejącej na uazni, bunny umieścił post zawierający link do dokumentu o tytule Folklor umysłu. Nie mogłem się doszukać autora, ale znajduje się on na stronie Włodzisława Ducha, więc możliwe, że to on nim jest.
Autor opisuje w tym dokumencie niektóre zjawiska paranormalne i stara się znaleźć dla nich wytłumaczenie. Tak samo opisuje niektóre przekonania człowieka do różnych wierzeń i przyjmowania informacji bez poparcia w faktach. Przedstawia także różne schematy działania ludzkiego umysłu - przykładowo, dlaczego ludzie podejmują irracjonalne decyzje.
Wszystko to opisuje w sposób bardzo sceptyczny, przyjmujący racjonalne, potwierdzalne informacje, a odrzuca podejście bardziej wątpliwe.
Podkreśla także np. bardzo jasno widziany przeze mnie obraz informacji przekazywanych przez media, które skupiają się na bzdurnych, nieprawdopodobnych informacjach, które po prostu znajdują swoich naiwnych odbiorców, zamiast na informacjach rzetelnych, które dla ludzi niskiej inteligencji mogą wydawać się nudne.
Każdemu, kto uważa, że to w co wierzy jest prawdziwe polecam przeczytanie tego dokumentu.
2006-09-20 14:49:13; komentarze (6) i trackbacki (0)
Dziś prawdopodobnie ostatecznie podjąłem decyzje co zrobić z jabbami nieaktywnymi. Ogónie rzecz biorąc była pewna część tych, na które właściciel już dawno nie pisał, ale posiadały pewną pule wpisów, które głupio byłoby usunąc bo posiadały jakieś informacje ciekawe. Te jabby zostały oznaczone 'archiwalnymi'.
Jabba archiwalna to po prostu jabba która dla silnika jest bez właściciela. Tzn. nikt nie może dodawać na nią wpis albo zmieniać szablonu. Dlaczego takie kroki? Ponieważ jeżeli dany człowiek nie interesuje się już swoją jabbą to mu to nie będzie przeszkadzać - a zostaje automatycznie zwolniony z obowiązku głosowania na aplikacje.
Tak więc teraz wszystkie jabby zapomniane, które posiadają jakieś wpisy będą przenoszone do archiwalnych a ich właściciel będzie o tym informowany. Jabby zapomniane bez wpisów nadal będą usuwane.
Podkreślam - proces archiwizacji jest procesem odwracalnym, jeżeli autor powie 'a ja chciałem pisać teraz, przedtem nie mogłem', to po kilkudziesięciu sekundach będzie miał znów możliwość.
Klucz matematyka ; 2006-08-29 15:44:21 (2006-08-29 21:05:50); komentarze (56) i trackbacki (0)
Zastanawiałem się jakie zajęcie, jaka profesja jest najlepsza, jeżeli nie brać pod uwagę preferencji danego człowieka. Niewiele czasu minęło, gdy doszedłem do wniosku, że matematyka. Dlaczego?
Powodów jest kilka. Pierwszym z nich jest kompletny brak jakiejkolwiek odpowiedzialności. Matematycy nie mają jak się 'pomylić'. Wydając pewne twierdzenie, mają bardzo dokładnie stworzone i zapewnione poparcie aksjomatów. Tutaj nie ma takiej możliwości, żeby tak jak Einstein się pomylił i wprowadził stałą kosmologiczną. Jedyna możliwość błędów to pominięcie jakiegoś szczegółu, przykładowo pominięcie możliwości dzielenia przez zero gdy się dzieli równanie przez zmienną.
Druga kwestia jest taka, że to jest taka praca jak praca artysty - to on wybiera kiedy będzie pracował, kiedy się na to nadaje, a kiedy nie jest na to czas. Może pracować późno w nocy, może zrobić sobie urlop w dowolnym momencie. Oczywiście mówię o matematyku, który publikuje aby żyć.
Trzecia rzecz, to matematyk musi być nieprzeciętny, myśli całkiem inaczej od innych i przez to jest zawsze szanowany. Jest jednym z nielicznych, którym się chciało zagłębić w tą skompilowaną, nieżyciową część świata. Nie szanowany jest tylko przez osoby, które nikogo nie szanują.
Ostatnie dlaczego matematyka jest taka świetną, jest to, że jest uniwersalna - matematyk zawsze będzie miał prace, zawsze będzie coś do wymyślenia, zrozumienia, udowodnienia. W matematyce też nie ma 'trendów', nie ma rzeczy mniej lub bardziej ważnych. To, że większość matematyków zajmuje się teraz rachunkiem prawdopodobieństwa, to nie znaczy, że wszyscy muszą. Każdy może sobie wybrać dowolny kawałek i rozwijać go na własną rękę.
Oczywiście, nie mówię, że każdy powinien być w takim razie matematykiem. Wiadomo, że najlepiej robić to co się lubi, niezależnie od tego co jest obiektywnie najlepsze. Nikogo też nie namawiam, żeby zmienił zainteresowania - jeżeli Ci się to podoba, to warto się tym zająć, w przeciwnym wypadku lepiej zostać przy swoim.
Na koniec jeszcze jedno słówko: Matematyk wbrew pozorom wcale nie musi szybko liczyć.
Klucz ruby ; 2006-07-30 22:05:22 (2006-08-07 06:40:52); komentarze (2) i trackbacki (0)
Jak niektórzy z was wiedzą pracowałem nad rzeczą, którą nazwałem 'Fractas'. Niektórzy z was wiedzą też co to jest. Ale to jest pierwsza chwila w której upubliczniam kod źródłowy.
Fractas to framework napisany w Rubym dla aplikacji, które mogą być rozwijane w trakcie działania i nawet przez nie same. Obsługuje dodawanie i podmianę funkcji 'na żywo' i posiada pewne systemy obsługi wejścia-wyjścia. Myślę, że Fractas nie będzie robił nic więcej, ale będzie miał większą bazę funkcji/IO.
To jest bardzo wczesne wydanie, więc tylko system bazowy jest zaimplementowany. Tylko podstawowe funkcje obsługi funkcji istnieją [głównie odczytu i zapisu]. Narazie z wejść-wyjść zrobione jest stdio i jabber. Pamiętajcie, że to mój pierwszy projekt w Rubym.
W przyszłości mam zamiar zaimplementować HTTP IO, groupchat-jabber IO, funkcje zapisujące i odczutujące do IO i przepływy pomiędzy IO. Docelowo to miał być 'logger groupchat w trzech linijkach' i tak też będzie rozwijany w przyszłości.
Chcę tylko wytłumaczyć się z jednej rzeczy: funkcje lambda mają bardzo głupie nazewnictwo argumentów, ponieważ Ruby nie obsługuje widoczności zmiennych w funkcjach lambda.Jak powiedziałem wcześniej: źródło fractasa jest dostępne. Jeżeli masz jakieś propozycje jak projekt powinien być rozwijany, zrobiłeś jakieś funkcje lambda - daj mi znać w komentarzu.
There is also english version of this entry
Klucz trackback ; 2006-07-11 16:57:28 (2006-09-17 20:04:52); komentarze (5) i trackbacki (0)
Dawno temu, Tom Coates opublikował wpis Trackback is dead. Are Comments dead too?, w którym napisał, że spam zabił trackbacki. A ja znalazłem chyba sposób na zrobienie, że spamowanie stanie się prawie niemożliwe.
Jaki jest problem? Problem polega na tym, że spammer tworzy crawlera, który szuka linków zawierających [albo w URI albo w treści] słowo 'trackback', który jeżeli znajdzie, to wysyła spreparowany POST pod ten adres zawierający praktycznie dowolnie wybraną przez spammera treść. Crawler jest wypuszczany w Sieć w poszukiwaniu blogów - albo przez Google, albo przez specyficzny system blogowy. Tak widzi to spammer.
Jaką ja widzę obronę? Bardzo prosto: Jeżeli ktoś będzie chciał do mnie wysłać trackback, to prawdopodobnie pisał o moim wpisie. Wystarczy zmusić tego człowieka do podlinkowania mojego wpisu [jeżeli nie zrobił tego jeszcze] i przy odbieraniu trackbacka sprawdzić czy na podanej stronie znajduje się link do tego wpisu. Jeżeli tak - to wszystko jest w porządku, tracback zostanie przyjęty. Jeżeli nie to system drugiego człowieka zostanie poinformowany co się stało.
Spammer, aby dodać trackback kierujący na własną stronę musiałby umieścić na niej link do naszej strony, co przy masowym spamie jest bardzo uciążliwe.
Jest jednak metoda na obejście tego. Wystarczy, że crawler będzie miał możliwość modyfikacji strony spammera - gdy znajdzie link ofiary, modyfikuje stronę tak, żeby linkowała do wpisu ofiary, wysyła trackback, czeka na odpowiedź po czym link do tego wpisu usuwa.
Jednak i na to mam rozwiązanie. Wystarczy sprawdzić stronę docelową po pewnym czasie - np. od dnia do tygodnia później. Jeżeli link tam dalej jest, to wszystko w porządku, w przeciwnym wypadku trackback nie ma celu, więc może zostać usunięty.
Jednym słowem rozwiązaniem problemu spamu trackbackowego jest stworzenie dwukierunkowej więzi pomiędzy stronami - ja linkuje do Ciebie, Ty linkujesz do mnie.
Taki system już od dawna działa na Jabbie.
There is also english version of this entry
Klucz internet ; 2006-07-07 14:01:28 (2006-07-20 14:45:38); komentarze (28) i trackbacki (1)
Zawsze uważałem Wykop.pl za bardzo dobry serwis. Jednak widzę, że są ludzie, którzy nie potrafią w ogóle z niego korzystać. Pokazują swoją ignorancje i wieśniactwo. Do mieszkańców wsi nic nie mam, bo nie wszyscy mieszkający na wsi to wieśniacy, tak jak nie wszyscy noszący dres to dresy.
Jest jeszcze dużo możliwości pokazania jakim jesteś wieśniakiem. Jednak najlepszy z nich - zakopuj wszystko jak leci!
Klucz zachowanie ; 2006-06-11 23:39:36 (2006-06-18 19:55:48); komentarze (1) i trackbacki (0)
Każdy człowiek nie raz był zły, wściekły albo wkurzony, żeby nie powiedzieć gorzej. Różni ludzie robili różne głupie rzeczy w trakcie takiego stanu. Podam kilka moich własnych rad jak sobie ze złością i jej konsekwencjami radzić
Na mnie działa, może na Ciebie też będzie.
Klucz państwo ; 2006-06-08 23:25:44; komentarze (9) i trackbacki (0)
Moje największe marzenie to wcale nie sława, bogactwo czy kobiety. Moje największe marzenie to wolność i spokój.
Marzy mi się, że kiedyś kilku mądrych i odpowiednio bogatych ludzi stworzy własne państwo na pewnych ciekawych zasadach. Duża część z nich jest powieleniem idealizmu komunistycznego, ale troszkę przerobione myślę, że zaczęło by działać jak należy
Pierwszą rzeczą jaką to państwo by się wyróżniało, to na początku powstawania byłoby zastrzeżenie - nie każdy może być na jego mieszkańcem, a co dopiero obywatelem. Wbrew pozorom to nie byłby mój ulubiony podział względem inteligencji, ale podział byłby względem 'oświecenia'.
Oświecenia, czyli zrozumienia na czym życie tak naprawdę polega, co to znaczy 'nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe' i że oszukiwanie nie wychodzi na dobre nikomu. Czyli pojmowanie, że jeżeli robię coś nie tak, to ktoś prawdopodobnie na tym straci. Ale jednocześnie rozumienie, że jeżeli nie robię nikomu żadnej krzywdy, to mogę to robić - i tak samo inni.
Obywatel takiego państwa nie musiałby być inteligentny, oczytany czy też utalentowany - wystarczyłoby jego 'oświecenie'.
W moim wymarzonym państwie 'prawo' prawdopodobnie by istniało, ale wątpię, żeby było komuś potrzebne. Każdy od dziecka byłby uczony posiadania wąskiego sumienia i tolerancji dla skrajnie innych ludzi.
Zastanawiam się jeszcze czy mienie wszystkich nie byłoby 'wspólne'. Tak, to oczywiście ma swoje wady, ale niweluje różnice majątkowe, a 'oświeceni' ludzie nie wykorzystywaliby tego stanu dla siebie kosztem innych. Ale to jeszcze wymaga przemyślenia.
Ustrojem tego państwa byłaby demokracja ateńska - przy obecnym stanie rozwoju Internetu jest możliwe zrobienie ogólnokrajowej możliwości głosowania za lub przeciw danej ustawie. Każdy człowiek miałby możliwość zgłoszenia własnego projektu 'ustawy' czyli jakiegoś rozporządenia czy też decyzji na temat planu działania ludzi jako państwa. Każdy mógłby głosować, jednak wydaje mi się, że ludzie 'oświeceni' wiedzieliby, że jeżeli nie znam się, nie wiem nic na dany temat to nie głosuję, daję mądrzejszym ode mnie wybrać. Oczywiście, jeżeli wybieram nie głosować, bo mi się nie chce to muszę zaakceptować to, że mogli wybrać inaczej.
Osobiście nazwałbym takie państwo 'Raj'. Temat rozwinę prawdopodobnie jeszcze kiedyś.
Klucz klucze tagi ; 2006-05-16 11:58:21 (2006-05-28 14:16:30); komentarze (4) i trackbacki (0)
Nowym, bardzo łebdwazerowym elementem działania stron są tagi [na Jabbie nazywają się one kluczami]. Wszystkie nowe rzeczy, które są na takich serwisach podawane mogą być tagowane jakimiś wyrazami - czy to są linki na Delicjach czy obrazki na Flickr czy wpisy u nas na Jabbie. Jednak okazuje się, że dużo ludzi ma kłopoty z właściwym tagowaniem, więc chciałem podać kilka pomocnych rad jak dobrze tagować.
Będę podawał przykłady jako tagowanie linków na delicjach.
Pierwsze co musimy zrozumieć, to że tagi muszą jednocześnie odzwierciedlać zawartość i określać do jakiej tematyki link należy. Czyli jednocześnie nie może być zbyt ogólny i nie może być zbyt precyzyjny.
Przykładowo mając URI strony, która opisuje wpływ kofeiny na ciało człowieka, to możemy otagować zbyt szczególnie - 'wpływ_kofeiny_na_człowieka'. Prawie na pewno tym tagiem zostanie opisany dokładnie jeden link - ten.
Tagować też nie należy zbyt ogólnie. Prawdopodobnie więcej niż połowę linków można wrzucić do kategorii 'myśli' albo 'życie'. Takie nazywanie jest nieefektywne, bo potem, przy szukaniu można trafić na cały ogrom linków, które są związane z życiem i są kompletnie różne tematycznie. Powiem szczerze, że nie potrafię znaleźć tematu, który otagowałbym 'życie'. Tak samo jest z 'pytania' - niemądrym jest tagowanie tym czegoś co zawiera pytania. Jeden wyjątek - dokładnie taki jak mam na tej jabbie - gdy tekst jest o pytaniach, o sensie ich zadawania i o ich typach - to wtedy jest ok.
Jeżeli jest taka możliwość, to dobrze jest ułożyć z tych słów kluczowych proste zdanie, bez przymiotników. RFC XMPP może być otagowane jako 'jabber protocol specification' - bo jest to związane z Jabberem, jest to protokół i jest to specyfikacja. Nie zawsze jednak się tak da.
Warto także zawsze przed dodaniem nowego tagu do swojej listy sprawdzić jaki jego odpowiednik jest najpopularniejszy. Ktoś może dodać linka i chcieć go otagować 'blogi', jednak to nie będzie popularna wersja tego tagu - lepiej użyć 'blog' - wtedy więcej ludzi poszukując informacji o blogach trafi na naszą listę.
Ostatnia moja sugestia, to jest wstępne wybranie i używanie jednego języka. Jeżeli ktoś się nie czuje na siłach - dobrze jest pisać wszystkie tagi po polsku. Na angielskojęzycznych serwisach nie trafimy wtedy jednak w najpopularniejsze tagi. Jeżeli ktoś się chce nauczyć języka, to warto się zastanowić nad angielskimi tagami. Czasem to będzie wymagało sprawdzenia w słowniku, ale ten wyraz nam pozostanie długo w pamięci.
Jednak najgorsze co można zrobić, to mieszać języki - np. używać tagów 'fun' i 'linki'. Wtedy po pewnym czasie prawdopodobnie zrobi nam się kilka kopii tego samego tagu w różnych językach, a to dobre nie jest.
Tagowanie jest przyjemne i praktyczne, jednak trzeba umieć to robić, żeby wyciągnąć z tego korzyści.
Klucz programowanie perl ; 2006-05-15 22:39:35; komentarze (8) i trackbacki (0)
TetraVex to jednoosobowa gra planszowa o wyjątkowo prostych zasadach. Jest plansza w postaci prostokąta, na której są kwadratowe pola. Są też klocki - jest ich tyle ile pól. Każdy klocek ma na brzegach cyfrę. Gra polega na tym, żeby poukładać klocki na polach tak, żeby stykające się klocki miały na dotykających się brzegach tę samą liczbę. Proste? Tak, dla planszy 2x2 albo 3x3. Ale przy 6x6 jest pewien problem.
Ja mam czasem takie przebłyski, że muszę coś napisać w PERLu. No i napisałem - solver do tetravexa.
Działa on na zasadzie przeszukiwania drzewa rozwiązań z odcinaniem. Ma ono głębokość n i każdy węzeł ma 'zagłębienie - n' gałęzi. Daje to n silnia możliwości. Jednak w każdym momencie można stwierdzić czy dalsze przeszukiwanie drzewa ma sens.
Solver działa to funkcja rekurencyjna operująca na jednej kolejce i jednym stosie. Funkcja sprawdza warunek czy może się dany klocek na danym miejscu znaleźć. Jeżeli tak, to wrzuca go na stos, usuwa z kolejki, i przekazuje kolejke i stos rekurencyjnie do siebie samej. Jeżeli dany klocek nie pasuje do miejsca, przewija kolejke i próbuje jeszcze raz. Jeżeli cała kolejka została przewinięta i żaden klocek nie pasował, to zwraca niemożliwość rozwiązania. Jeżeli wynik z wywołania rekurencyjnego to zero czyli brak rozwiązań, to zdejmuje element ze stosu i ładuje na koniec kolejki.
Skrypt przyjmuje dwa argumenty z linii poleceń - szerokość i wysokość planszy. Potem czyta odpowiednią ilość czteroznakowych ciągów oddzielonych spacją. Pierwszy z tych znaków to cyfra na górze klocka, i potem kolejno zgodnie ze wskazówkami zegara - cyfra prawa, dolna i lewa.
Sprawdzanie czy dany klocek może się znaleźć na odpowiedniej pozycji jest sprawdzane poprzez porównanie odpowiednich jednoznakowych podciągów.
Nie ma żadnego zarządzania błędami we wprowadzaniu danych. Jeżeli zestaw klocków jest niemożliwy do ułożenia na danej planszy to program to wypisze. Działa on koszmarnie wolno, dla planszy 6x6 jak jest się szczęśliwym to można czekać kilka minut [teoretycznie jednak może trafić w pierwszej próbie]. Jak każdy mój program - mało testowany.
Jest Open-Source do nauki PERLa. Jest dostępny jako tetravex-solver.
2006-05-05 18:49:49 (2006-05-06 21:15:58); komentarze (15) i trackbacki (0)
Avian się szybko rozwija. Dodałem mu obsługę większości możliwych operacji jako komendy. Dorobił się także strony domowej [http://nivertius.uaznia.net/avian/] na której można przeglądać kanały i subskrybować je przez RSS.
Jak Bellois zauważył, w Avianie leży duży potencjał. Można przez niego zrobić dużo rzeczy. Żadnym problemem jest już w tej chwili prowadzić przez niego konferencje. Można zrobić przez niego jabberowego newslettera. psz zaproponował zrobienie zamkniętych kanałów - to jeszcze zwiększy jego możliwości. Tak więc jest co robić.
Potrzebuję, żeby mi ktoś sprawdził jak bardzo po angielsku jest ta strona napisana. Potrzebuję testerów, którzy będą starali się złamać małego ptaszka. Potrzebuję człowieka, który zrobi mi ładniejszą grafikę na tę stronę. Jednym słowem - potrzebuję waszego wsparcia.
Klucz internet aforyzmy ; 2006-05-01 23:37:54; komentarze (8) i trackbacki (0)
Jakoś tak się sam zmotywowałem i znów wziąłem się do ulepszania Aforyzmów. No i jestem zadowolony.
Zaczęło się od layoutu. Z pomocą Pucka stworzyłem nowy, prosty design. Prawda jest taka, że on dużą część tego designu stworzył, ja tylko uporządkowałem i wybrałem kolory.
Później stwierdziłem, że trzeba zrobić z aforyzmami porządek. Więc przejrzałem większość, aspell pomógł mi znaleźć literówki, a Jackweb w usuwaniu duplikatów w autorach i nie tylko.
Dziś mnie jednak przyszła ochota - wykorzystam AJAXa. Jak powiedziałem tak się stało - wybierając autora lub wpisując frazę w wyszukiwarce jeżeli przeglądarka będzie wykorzystywać JS to nie będzie przeładowywać strony, tylko wyśle asynchroniczne zapytanie, odbierze i przetworzy dane. Teraz mogę spokojnie nazwać Aforyzmy 'stroną web2.0', ostatnio taki modny ten termin... Żarcik.
Powiem szczerze, że dodaję ten wpis, żeby trochę poreklamować Aforyzmy, może sprawić, że będą trochę bardziej popularne. Może ktoś będzie miał jakiś ciekawy pomysł jakby można było to rozwinąć, jak spowodować, żeby było lepsze.
Oczywiście to jest 'wieczna beta', cały czas w trakcie rozwoju, pewnie znajdzie się dużo rzeczy do poprawienia, ale myślę, że to raczej będą szczegóły.
Klucz nauka studia ; 2006-04-24 21:14:21 (2006-04-24 22:12:40); komentarze (8) i trackbacki (0)
Riddle napisał kolejny poruszający wpis, Państwo opiekuńcze do lamusa. Tym razem o studiowaniu - dlaczego nie warto.
Owszem, on nie pisze tylko o studiach. On pisze także o życiu, o tym, że nie warto być pracownikiem na etacie. Ja jednak chcę pisać o tym czemu studiować. Swoją drogą nie rozumiem dlaczego po studiach można zostać tylko pracownikiem, ale pewnie jeszcze jestem na to za głupi. Tak więc ominę ten aspekt jego wpisu i zajmę się innym.
Jestem od niego o rok starszy, jednak nie czuję się, żebym mógł wygłaszać moje opinie nt. wpływu wykształcenia na obecne/przyszłe życie. Pewnie naiwnie, ale wierzę, że gdzieś tam jest jeszcze firma, która przyjmuje ludzi którzy wiedzą jak rozwiązać pewien problem, nie boją się 'wysokich' rozwiązań, zdarza im się wyskakiwać poza zwykłe rozwiązania itp.
Ja też robię strony i uważam, pewnie nieskromnie, że w tym jestem dobry. Jednak się tym nie szczycę, bo dobre strony może robić 14-latek. Zmierzam do tego, że jest dużo rzeczy, których się człowiek sam nie nauczy.
Jeżeli ktoś chce się rozwijać, to potrzebuje stawiać sobie coraz większe problemy przed sobą. Gdy uczy się sam to stanie może kiedyś w życiu przed problemem, który trzeba będzie rozwiązać potrójną całką po kuli, a on niestety o całce nie słyszał. Owszem, ten problem też rozwiąże - tylko to rozwiązanie będzie prawdopodobnie łopatologiczne, nieefektywne i nieskalowalne.
Dlatego mam już dość stawania przed tymi samymi problemami oferowanymi przez strony. Tutaj z pomocą przyjdą mi studia - zajmę się problemami sterowania, które rozwiązuje się matematyką wyższą. Człowiek ze średnim wykształceniem tego mimo wszystko nie przeskoczy.
Drugą rzeczą o której chcę powiedzieć to to, że mnie zawsze uczono, że człowiek wykształcony to człowiek, któremu nie są obce ogólne zagadnienia z wszystkich dziedzin. Tzn. wie jak wygląda HTML, wie co będzie produktem reakcji zasady z kwasem i wie z jakich powodów istniały epoki lodowcowe.
Owszem, może faktycznie dokładnie ta wiedza mu się nie przyda, ale gdy np. będzie znał powody i skutki lodowców, to będzie mógł powiązać fakty i rozwiązać problem, który tylko troszkę jest do tego podobny. No i trzecia rzecz związana ze studiami i ich celem - ja jestem na studiach dopiero drugi semestr, jednak za nic nie oddałbym spędzania czasu inaczej. Kiedyś szkoła była dla mnie czekaniem na resztę dnia. Teraz cały wieczór i noc, a także weekend to oczekiwanie na uczelnie. Sam powiedziałeś, że życie jest tylko jedno - a nawet gdybyś robił studia dzienne później to i tak nie będzie to samo. Tak jak ktoś wyżej mądrze napisał - to uspołecznia, ułagodnia poglądy i przystosowuje do przyszłego życia w społeczeństwie - czyli daje coś czego samemu się człowiek nie nauczy.
Tak jak w tytule - to wszystko są moje nadzieje. To moje postrzeganie świata. Jednak myślę, że znajdę część świata, w której te zasady działają.
Klucz film ; 2006-04-14 00:04:41; komentarze (3) i trackbacki (0)
Obejrzałem po koleji wszystkie odcinki 'krótkie', wszystkie odcinki 'długie' i film bez odrobiny przerwy. Jednym słowem - wciągnął mnie.
AeonFlux [wym. 'ijon flaks'] to film rysunkowy, na którego podstawie wyszedł zwykły film. Na początku powstał pilot, i krótkie, trzyminutowe odcinki, w których prawie nie ma nic mówionego. Później na życzenie powstały odcinki dwudziestodwuminutowe z mniej więcej normalną fabułą. Później powstał film.
W AeonFlux zdarzenia prawie nigdy nie są takie jak widz przewiduje, że będą. Tytułowa bohaterka, należąca do grupy terrorystycznej Monicanów praktycznie w każdej scenie ma jakieś rozwiązanie. Nie zawsze jednak jej się udaje - to nie amerykański film, w którym wszystkie skoki są odpowiedniej odległości a wszystkie lądowania są miękkie.
Sama fabuła odcinków jest mocno zakręcona, ciężko cokolwiek z niej zrozumieć, jest bardzo dużo niedopowiedzeń, urwanych faktów, niepewnych informacji. Świat w dwudziestym piątym wieku nie różni się wiele od naszego, jednak co krok zaskakuje rozwiązaniami.
Odcinki rysowane są w specyficzny sposób. Jeżeli ktoś oglądał 'Matriculated' z kolekcji 'Animatrix' to niech wie, że AeonFlux jest tych samych twórców.
Na koniec muszę powiedzieć, że po obejrzeniu odcinków film wydał mi się po prostu nudny. Aż za bardzo amerykański. Jednak odcinki polecam wszystkim, którzy lubią popatrzeć na odmienny rodzaj 'bajek'.
Klucz internet xhtml jogger ; 2006-03-18 22:16:44 (2006-03-19 10:57:03); komentarze (20) i trackbacki (0)
Różni ludzie już mówili różne rzeczy na temat tego co to jest semantyka, jak tworzyć poprawne, dobrze ułożone strony XHTML. Niektórzy tworzyli dostępne strony z atrybutem accesskey dla linków. Ale widać, że nie do końca wiedzą jak robić to dobrze.
Riddle chwalił się, że zrobił layout do strony głównej Jogger.pl. Różne opinie na jej temat przetoczyły się przez blogosferę, niektórym się podoba, niektórym nie. Patrys np. wchodzi rzadko, bo wg. niego jest paskudny. Mnie tam jest to obojętne, przeszkadza mi tylko to, że jest bardzo rozciągnięty w pionie.
Ale miałem pisać o tym, że dziś się udałem do wewnątrz i się załamałem. Zacznę od początku.
Do zajrzenia do źródła strony zmobilizowało mnie coś, co wyglądało jak link, jednak nie dało się na niego kliknąć. Zajrzałem na stronę, a tam:
Za <a>wikipedią</a>:<br />
WTF? Czy ja czegoś nie widzę, czy tam faktycznie nie ma atrybutu href? Pewnie przechodzi przez jakąś niedopracowaną maszynkę do formatowania linków, bo na konkretnym Joggu link działa normalnie. Ale to nie wina Riddla.
Przeglądając dalej rzuciły mi się w oczy klasy elementów:
<div class="padding"><div class="box"><div class="header">
<div class="shadow"...>
<ul class="floats">...<div class="clear">
<li class="normal">
Patrys stwierdził, że dobrze, że nie nazwał 'greenBottom'. Bellois stwierdził, że to znaczy, że Riddlu cierpi na divitis.
A co ja stwierdzam? Że Riddlu nie wie co to semantyka. Pewnie nigdy nie dostał podpowiedzi W3C o tworzeniu nazw klas z rozmysłem.
Co jest w tym złego? To, że kiedyś ktoś zrobi drugi layout i będzie miał problem, bo u niego to co jest w <div class='padding'> będzie miało czerwoną ramkę i szary tekst. Lepiej byłoby nazwać tę klasę np. 'entry', 'post' albo po polsku 'wpis' albo 'notka'. Wtedy nieważne czy ona ma większy padding czy zieloną ramke, zawsze zostanie notką.
Następne rzuca mi się to tagi, które się rzadko widzi użyte w niedobry sposób. Pojawia się np. <dfn> w którym znajduje się data założenia joggera w liście nowych. Jak mówi specyfikacja HTML4.01 W3C nt. elementu DFN, w tym tagu znajduje się jakaś definicja. Specyfikacja XHTML1.0 nie mówi nic o tym, żeby coś się z DFN zmieniło. Więc w jakiś sposób definiujemy datę? Więc może JID człowieka prowadzącego konkretnego Joggera też powinniśmy definiować? Albo kategorie wpisów?
Nie. To jest po prostu złe użycie tego tagu.
Znajduje się tam także znacznik <tt>, który służy do wyświetlania tekstu o stałej szerokości czcionki. Jest to znacznik niesemantyczny, nie mówi o treści, tylko o tym jak dany tekst ma wyglądać. Jego użycie byłoby uzasadnione, gdyby faktycznie treść była związana z wyglądem [choć i tak lepiej byłoby zrobić ten efekt przy pomocy CSS] ale treść tego tagu to link do kanału RSS.
Dodatkowo, jak zauważyłem, tagi w treści wpisów są podmieniane. Zamiast <i> jest <strong class="italic">, zamiast <b> jest <em class="bold">. Tego nie będę komentował, ktoś po prostu sobie zrobił debilny dowcip.
Ogólnie, Riddl się nie popisał. Jednak ja wiem, że każdy popełnia błędy, świadomie czy nie. Tylko on dodatkowo się kreuje na takiego wielkiego guru XHTMLa, pokazuje że wie wszystko. I robi takie błędy.
Klucz linki internet ; 2006-03-13 21:14:39; komentarze (4) i trackbacki (0)
Przyznaję się - dopiero teraz sobie założyłem tam konto. Byłem oporny, bo nie widziałem w tym narzędziu większego zastosowania, ale jednak się przekonałem.
Serwis zaskoczył mnie... spartańskim wystrojem. Ogólnie, tam prawie nie ma kolorów. Oprócz linków i czasami jakichś podkreśleń to wszystko jest czarno na biały. Z drugiej strony jednak prawie wszystko tam jest linkiem. W sumie to dobrze, bo przynajmniej nie ma problemu z ustawioną jedną własnością albo 'color' albo 'background-color' co u mnie najczęściej dyskwalifikuje stronę.
Tagi są jak zwykle przyjemne, szczególnie podobały mi się podpowiedzi, które często były w sam raz.
No i najlepsza sprawa to możliwość śledzenia przez RSS czyichś zakładek.
Tym, którzy jeszcze tam się nie zapisali polecam czym prędzej to zrobić.
Klucz internet rss ; 2006-03-13 08:13:04 (2006-03-13 15:30:04); komentarze (5) i trackbacki (0)
Dziś został mi podesłany przez reqamsta link do Feed43, z opisem, że jest to strona, która ma podobną idee do FeedBumpera. Okazało się, że idea jest dokładnie ta sama, jednak wykonanie znacznie lepsze.
Strona oferuje naprawdę dużą kontrole nad tym jak kanał jest generowany. Dokładnie taką jak ja chciałem stworzyć. Jest też przyjemna dla oka.
Szkoda, że dowiedziałem się o tym dokładnie jak poprawiłem prawie wszystkie początkowe błędy i chciałem zrobić z FeedBumperem coś więcej. Dlatego prawdopodobnie FeedBumper zostanie zamkniętym, a prawie na pewno opuszczony.
Klucz film ; 2006-03-11 22:10:30; komentarze (0) i trackbacki (0)
Właśnie wróciłem z kina, jestem zadowolony, że poszedłem.
Film jest naprawdę śmieszny, prawdopodobnie dlatego, że polski dubbing opracowali Bartosz Wierzbięta i Joanna Wizmur, czyli 'ci od Szreka' i wielu innych niezapominalnch filmów animowanych i nie tylko. Dialogi są momentami prześmieszne i jak w każdym z podobnych temu filmów jest w nich mnóstwo nawiązań do innych filmów. W bajce także czuć bardzo przyjemne tło muzyczne, często w scenach akcji podkład muzyczny wyśmienicie podkreśla jej tempo.
Jednak trzeba przyznać, że albo animacja jest 'specyficzna', albo po prostu kiepska. Brakuje trochę efektów specjalnych, które można było podziwiać w np. 'Iniemamocnych', a te które są wydają się jakieś takie niemrawe.
Także postać samego kapturka jest jakby bezbarwna. Sceny z nią są troszkś pozbawione tej fajności, a jej piosenki po prostu się przeciągają. Także niektóre kadry są zbyt długie, człowiek ma ochotę odwrócić wzrok.
Na szczęście wszystkie inne postacie są bardzo specyficzne i różnorodne, więc jest co pooglądać i z czego się pośmiać. Bo śmiechu jest jak już wspominałem naprawdę dużo.
Ogólnie jeżeli bym mógł, to poszedłbym na ten film jeszcze raz, bo jest tego warty. Także polecam go wszystkim, którym się podobał 'Shrek' czy 'Madagaskar'.
Klucz internet rss ; 2006-03-09 06:38:00 (2006-03-09 23:36:10); komentarze (9) i trackbacki (2)
Wczoraj wypiłem za dużo kawy i zaczęło mi się chcieć robić. I zrobiłem w trzy godziny: FeedBumper.
Jest to narzędzie, które tworzy RSS z dowolnej strony. Trzeba wpisać pewną regułę jak taki feed ma być konstruowany i można sobie używać do ściągania co np. 10 minut strony i sprawdzania czy nie ma na niej nic nowego.
Ta wersja stoi na mojej maszynie, więc będzie powoli, bo ja mam mocno ograniczony transfer. No i jak stwierdzę, że ja wolę swój transfer mieć dla siebie, to po prostu wyłącze apache'a. Jak się ktoś zinteresuję, to przeniesiemy na coś większego [może na uaznie, może nie, wymagana baza danych].
Zapraszam do testowania, bo narazie do używania się nie nadaje. W przyszłości będą konta itp.
Zapomniałem napisać, że pomiędzy 23:00 a 08:00 nie jest włączony mój komputer, więc feedbumper śpi.
Klucz blog internet jogger ; 2006-02-28 06:42:09 (2006-02-28 06:46:21); komentarze (13) i trackbacki (0)
Czas przyjąć oficjalne stanowisko.
Zacznę od tego, że ja się naprawdę cieszę, że wyszedł, gdyż teraz z czystym sumieniem mogę proponować założenie go tym, którzy chcą prowadzić bloga śniadaniowego albo dla znajomych. Chcę też przestrzec wszystkich użytkowników Jabby przed nadmierną oficjalną agresywnością - Jogger nie jest naszym wrogiem, nie jest alternatywą do Jabby tak jak to było kiedyś. Różni nas praktycznie tylko jedna rzecz - to, że wszystkie Jabby z założenia być pisane dla ludzi i treściwie. To jest faktycznie dość duża różnica dla użytkownika.
A teraz trochę opisu tego co widzę:
Nie mogę się zalogować. Zmieniałem hasło, próbowałem, na starej wersji wszystko działa, na nową się nie mogę zalogować. Próbowałem także w innych przeglądarkach.
Layout jest strasznie jaskrawy i trochę daje po oczach, ale jest znacznie ładniejszy od poprzedniego.
Podoba mi się to, że wreszcie doszły kategorie, czyli nasze klucze. To jest plus, bo gdy ktoś chciał poczytać tylko wpisy z danego rodzaju, to musiał je sobie wyłowić. Choć z tego co gdzieś przeczytałem RSS jeszcze kategorii nie obsługuje.
Jedyne co mi się nie podoba, to wcale nie brak trackbacków czy API, bo braku funkcjonalności nie można zarzucać [tak jak ja nie chcę, żeby mi była zarzucana], tylko to, że serwis ten był rozwijany potajemnie, tak, że użytkownicy zaczynali się niecierpliwić, a potem było bum i straszne szoł związane z wydaniem nowości.
No i to jest niestety wszystko co mogę powiedzieć o tym serwisie, bo bez zalogowania więcej nie zobaczę. No, jeszcze to, że sobie wiki założyli.
Klucz internet osobowość ; 2006-02-20 18:53:22 (2006-02-20 20:06:23); komentarze (14) i trackbacki (0)
Myślisz, że mnie znasz, mimo, że mnie nie widziałeś i tylko rozmawiałeś ze mną przez Jabbera, czytałeś mojego starego bloga albo tę jabbę i komentarze? Nawet nie wiesz jak możesz być odległy od prawdy.
Mimo, że ktoś może starać sie być szczery i prawdziwy w sieci, to przecież nigdy dokładnie nie przedstawi swoich poglądów przez sieć, nigdy nie pokaże się taki jaki naprawdę jest w 'realnym życiu'.
Piszę to po przeczytaniu wpisu Peresa o przeginaniu i komentarzy do tego wpisu. Nawet gdyby komentarz Pharao był przesadzony trzy razy, to i tak to całkiem wiele mówi o autorze owego joggera. Nie oceniam - bo nie znam go na tyle, żeby móc. Nie mam też możliwości sprawdzenia. Innocent until proven guilty, wiec nie będę go traktował inaczej.
Dlaczego jednak to piszę? To jest przestroga. Naprawdę bardzo łatwo jest w Sieci udawać kogoś innego, stworzyć sobie osobowość, nazwać ją jakimś ciekawym nickiem i bawić się w radykalne poglądy, zmienianie ich, tworzyć postać, która aktywnie uczestniczy w dyskusjach, nawet prowadzi bloga, a tak naprawdę nie istnieje.
Inna sprawa - kto powiedział, że osoba identyfikująca się nickiem np. Nina, to nie jestem np. ja? Albo ja nie 'tworzę' Avantara? Tak, z tym ostatnim się kłócę, ale czy naprawdę to jest niemożliwe, żeby zaprezentować dwa różne poglądy będąc tą samą osobą? Przecież nie musze się zgadać z daną ideologią, żeby ją głosić. Jeżeli nie widziałeś jednej z wymienionych osób, to nie jesteś w stanie sprawdzić czy naprawdę istnieją.
Teraz zaprzeczę - nie jestem Niną ani Avantarem. Jednak na ile moje słowa są wiarygodne?
Dlaczego jestem taki przekonany, że to wszystko jest takie proste? Bo kiedyś tak się bawiłem. Stworzyłem sobie postać, nadałem jej cechy charakteru, które nie były podobne do moich i jak mogłem starałem się grać. Udawało mi się aż do końca, gdy stwiedziłem, że to jednak głupie jest. Zamknąłem rozdział, a moja stworzona postać jeszcze gdzieś tam pozostała na forach, na blogach. Jakiego miała nicka niech pozostanie już tajemnicą. Dodatkowo chcę powiedzieć, że nikt z moich znajomych o tym nie wiedział, mimo, że niektórzy pewnie widzieli jej poczynania.
Jednak pewne przemyślenia doprowadzają mnie do tego, że nie jest to jednak ważne. Ważne jest istnienie tej osobowości w Sieci. Ważne jest to, że ona jest aktywna, że pokazuje swoje nieważne czy prawdziwie wyznawane przez osobę ją tworzącą poglądy.
Chcę podkreślić, że użyte przeze mnie słowo 'osobowość' jest w pełni zgodne z drugą definicją osobowości w Wikipedii, jednak użyte w troszkę innym znaczeniu.
Klucz xhtml xml svg przeglądarka ; 2006-02-16 21:16:01 (2006-02-16 21:18:08); komentarze (2) i trackbacki (0)
Zrobiłem małe testy obsługi SVG w przeglądarkach, które wypadły bardzo nieciekawie. Zrobiłem strone testującą SVG wewnątrz XHTML na której zamieściłem wszystkie sposoby zamieszczenia SVG jakie mi przyszły do głowy.
Testy na mojej maszynie wypadły tak, że Firefox i Konqueror wyświetlił tylko obrazek z tagu object. Opera nie wyświetliła żadnego.
Liczę na Wasze komentarze:
Klucz luciddream sen ; 2006-02-15 12:30:59 (2006-02-15 12:35:54); komentarze (7) i trackbacki (0)
Niektórzy z Was może słyszeli, niektórzy może nie, jeszcze inni może się w to bawili. Chodzi mi o LucidDreams - świadome sny. Ja owszem, bawiłem się w to kiedyś, ale już nie.
Tym, którzy się w to nie bawili, pewnie uznają za absurdalne stwierdzenie, że w śnie świadomość może mieć bardzo wiele poziomów. Można być nie do końca świadomym, że się śni, mimo, że wydaje się, że jak już sobie człowiek powie 'o! ja śnie!' to już może wszystko. Pamiętam jeden z LD, kiedy mówiłem do kolegi 'popatrz! to jest mój sen!' nie będąc świadomym, że on też jest moim snem i mówiąc to mu tracę cenny czas.
Dlaczego przestałem się w to bawić? Mój ostatni LD pamiętam bardzo dokładnie. Był strasznie długi. Ciężko mi powiedzieć ile czasu minęło, bo prawdopodobnie pół sekundy. Ale w śnie to się naprawdę ciągnęło. Kiedy uzyskałem świadomość zacząłem jak zwykle się bawić światem. Starałem się uzyskać kontrole nad wszystkim. Chodziłem po wodzie, przewracałem ogromne wieże, latałem itd. Ale im dłużej byłem świadomy, tym bardziej byłem świadomy. W pewnym momencie można powiedzieć osiągnąłem szczyt świadomości - poczułem, że wszystko wokół, nawet moje ciało we śnie jest tylko snem.
I wtedy przyszło naprawdę traumatyczne przeżycie. Jeżeli to jest tylko sen, to nie ma tu nic prawdziwego. Wszyscy ludzie, którzy tu są to tylko moja świadomość. Poczułem się do granic samotny. I dokładnie pamiętam to uczucie pustki. I dlatego już nie chcę więcej tam wracać.
Tym, którzy mimo wszystko chcą się w to pobawić, to mogę zdradzić pewien mój sekretny system zyskiwania świadomości w śnie.
Jest to technika, która nazywa się 'Reality Tests'. Nie ja ją, rzecz jasna, wymyśliłem, ale ja użyłem jej bardzo sprytnie. Działa ona w oparciu o to, że umysł działa tak samo w śnie jak i w rzeczywistości [a przynajmniej tak samo pod pewnymi względami] Czyli narzuca ograniczenia: tego czego byś sobie nie mogła wyobrazić nie zobaczysz w śnie, a także zachowuje przyzwyczajenia: najczęściej w śnie wygląda się tak samo jak w rzeczywistości [np. jeżeli człowiek widzi się w lustrze], nosi się te same ubrania [albo podobne], ma się tą samą fruzyrę. Ale to nie wszystko. Najważniejsza rzecz, którą właśnie wykorzystuje się w LD to jest to, że ma się te same przyzwyczajenia - jeżeli ma się jakieś nadużywane słowo w rzeczywistości, to w śnie też się go będzie nadużywać.
Więc RT ogólnie rzecz biorąc działa tak, że wyrabia się pewne specyficzne przyzwyczajenie. Wykonuje się 'test rzeczywystości' gdy dzieje się coś co normalnie się nie dzieje. Np. widać nagiego człowieka na ulicy albo winda zatrzymuje się między piętrami. Te rzeczy się owszem - dzieją, ale nie za często. Wtedy robisz jakiś test rzeczywistości - np. szczypie się w ramię. Jeżeli się powiedzie - w tym przypadku poczuje się ból - to jest to rzeczywistość.
Tylko ten test musi być jakiś sprytny. Bo przecież można poczuć ból także we śnie. Ja sobie wymyśliłem taki, że patrzę na zegarek.
W śnie trudno jest czytać - mimo, że w rzeczywistości komuś to nie sprawia najmniejszego problemu w śnie może nie móc przeczytać słowa 'kot'. I w tym nie ma nic dziwnego - pismo jest bardzo nienaturalnym zjawiskiem. Jest całkiem inaczej pomyślane niż nasz umysł - jest liniowe, ma początek i koniec, czyta się całe, żeby zrozumieć sens. Umysł to tylko wyrwane, najczęściej poukładane, wspomnienia, przemyślenia, wiedza itp. Nie są liniowe. Dlatego umysł tworząc świat robi straszne błędy przy tworzeniu i utrzymywaniu tekstu.
Jeżeli stwierdzisz, że chcesz spróbować, drogi Czytelniku, i będziesz miał świadomość, to spróbuj sobie coś przeczytać w śnie. Wtedy zrozumiesz o co mi chodzi.
Dla umysłu nie ma czasu. Jest tylko 'teraz'. Czas a raczej godzina też jest bardzo nienaturalnym zjawiskiem. Więc patrząc na zegarek we śnie można przeczytać dokładnie każdą godzinę jakakolwiek nie byłaby pora dnia. 13:00 w nocy, 19:00 rano to nie jest nic dziwnego w śnie.
Więc mój sekret brzmi - jak dzieje się coś dziwnego sprawdzasz godzinę. Jeżeli jest taka jak można ją przewidzieć - to jest rzeczywistość. W przeciwnym wypadku sen.
Jednak to nie jest jeszcze całość. Ogólnie rzecz biorąc może zegarek nawalić albo w śnie możesz akurat trafić na dobrą godzinę - co wtedy? Ponieważ umysł ma problemy z utrzymywaniem tekstu - po kilku sekundach sprawdzamy godzinę jeszcze raz. W śnie przeczytasz całkiem inną. W rzeczywistości też, ale tylko o kilka sekun. Więc ryzyko błędu spada drastycznie.
Więc co trzeba zrobić, żeby wykorzystywać tę metodę? Wyrobić sobie przyzywczajenie. W śnie będzie działało automatycznie - tak jak w rzeczywistości. I to może być ten haczyk, który spowoduje zyskanie świadomości, szczególnie, jeżeli wyrobisz sobie przyzwyczajenie pytania się samej siebie w razie negatywnego testu czy to czasem nie jest sen.
Wybaczcie za styl wypowiedzi, ale jest to przeredagowany monolog.
Klucz szkoła edukacja nauczanie ; 2006-02-01 12:00:50 (2006-02-01 12:01:36); komentarze (13) i trackbacki (0)
Aktualny Newsweek Polska w artykule "Kto uczy nasze dzieci" pisze o najróżniejszych problemach polskiej edukacji. Pierwszym z takich problemów jest bezradność nauczyciela. GAN jest zmorą belfra, nawet gdyby ten drugi chciał i robił co w jego mocy, to i tak ten pierwszy się nie zmieni. Bo teraz jest modne być naprzeciwko wszystkiemu. Dlatego jest teraz tak dużo skandali, przykładem może być pewien toruński anglista. Są też skandale w przeciwną stronę - nauczyciel z Dęblina sprzedawał swoim uczniom narkotyki. Wg. mnie to wszystko przez to, że nauczyciel ma coraz więcej do czynienia z coraz gorszą młodzieżą.
Ale skąd się bierze ta coraz gorsza młodzież? Z braku wychowania rzecz jasna. A właśnie szkoła powinna oprócz uczenia także wychowywać. No ale niestety nauczyciele to najczęściej są przeciętniaki, które nie mają perspektyw na przyszłość w innym zawodzie. Dlatego są oni najczęściej niedouczeni, niekoniecznie w tym czego mają uczyć, a w umiejętności uczenia, są najczęściej mało ambitni. I tutaj błędne koło się zamyka.
Osobiście uważam, że zawód nauczyciela to jest jeden z najważniejszych zawodów, jakie istnieją, jeżeli nie najważniejszy. Nauczycielem powinna zostać tylko osoba, która ma talent, która ma ogromną wiedze i która się czuje dobrze w uczeniu innych. Nauczyciel powinien zarabiać więcej od polityka, oczywiście wg. mnie polityk powinien zarabiać znacznie mniej. Jednym słowem: nauczyciel powinien być autorytetem.
Ale niestety tak się stało, że w Polsce każdy może być belfrem, każdy może uczyć. Jak pisze Newsweek do szkół przyjmowani są nauczyciele z byle dyplomem, dowolnej, nawet najmarniejszej uczelni.
W owym artykule było jeszcze wymienione kilka powodów, dla których nauczyciele są tacy jacy są i mamy taki poziom szkół jaki mamy. Ale według mnie ten właśnie problem jest największy - nauczyciele to są przeciętniacy, a nie wszystkich się powinno dopuszczać do kierowania przyszłością naszego społeczeństwa.
Klucz moderacja jakość ; 2006-01-07 13:57:53 (2006-01-07 14:00:31); komentarze (8) i trackbacki (0)
Pan p_ch, tak, ten sam pan, który zrobił szablon strony głównej Jabby, zrobił fantastyczny serwis o nazwie Wykop.pl. Jest to serwis w którym użytkownicy zamieszczają linki do ciekawych artykułów, wpisów na blogach itp., które trafiają na strone główną jeżeli kilku, obecnie pięciu, innych użytkowników odda swój głos na ten link. Pomysł jest naprawdę przedni, można wykopać naprawdę ciekawe linki. Oczywiście wszystko skategoryzowane, możliwe do komentowania, sprawdzane itp.
Ale to nie o tym miałem pisać. Chodzi mi o to, że p_ch chce utrzymać poziom tych linków na najwyższym poziomie, tak, jak ja chcę to zrobić z wpisami na Jabbie. On nie ma problemu z 'wpisami śniadaniowymi', bo nikogo one nie interesują, więc nikt do nich nie da linka a na pewno nie zostanie na nie oddana odpowiednia ilość głosów. Ale na jego stronie mogą się pojawiać linki do stronniczych artykułów, które będą wstawione tylko po to, żeby rozpocząć popularnego 'flajma'.
On wybrał taktykę filtrowania odgórnego. Nie można wstawić linka o tematyce 'religia' ani 'polityka', czyli dwa najbardziej popularne tematy sporów, z bardzo prostego powodu - takie kategorie nie istnieją i nie powstaną. Filtr ten działa jednak w obie strony. Ktoś może chcieć czytać o religii, bo go ten temat interesuje, ma swój własny pogląd, ale lubi dowiadywać się o innych. Tak samo jest z polityką.
Ja wybrałem na Jabbie trochę inną metode. Każdy może pisać o czym chce. Jeżeli ktoś będzie ewidentnie pisał głupoty, żeby zwrócić na siebie uwagę, żeby rozpocząć bezsensowną dyskusje, to będą podejmowane odpowiednie kroki. Najpierw może ja, może ktoś z użytkowników, będzie pisał do takiego człowieka, żeby przestał. W razie dalszych problemów, za ogólną zgodą użytkowników odpowiednia Jabba będzie dyscyplinarnie kasowana. Tak dla przypomnienia, to samo może się stać w razie nagminnych 'wpisów śniadaniowych'.
Te dwie rodzaje moderowania można zaklasyfikować jako 'premoderacja' i 'postmoderacja'. Oczywiście nie są to dokładnie te rodzaje, ale do nich się zaliczają.
Premoderacja jest to jednym słowem stwierdzanie, która rzecz ma się znajdować w liście rzeczy ogólnodostępnych przed umieszczeniem jej w tej liście, a postmoderacja po umieszczeniu.
Najprostszym modelem premoderacji jest po prostu kolejka. Ktoś coś dodaje, trafia do kolejki i czeka na zatwierdzenie [lub odrzucenie], zanim trafi do drugiego użytkownika. Najprostszą formą postmoderacji jest usuwanie przez moderatora rzeczy, które zostały dodane, a nie spełniają odpowiednich wymagań jakościowych. Oczywiście obie moderacje mogą być obecne w danym systemie na raz, ale istnienie jednej już całkowicie wystarcza.
Przez prawie wszystkich akceptowana jest pierwsza forma moderacji, jednak przez większość druga nie jest przyjmowana dobrze.
Dlaczego mimo to Jabba jest postmoderowana? Dlatego, że jest to specyficzny rodzaj postmoderacji, który bez ogólnej zgody użytkowników nie jest bardzo invazyjny.
Na zakończenie, powiem, że rozmawiałem z p_ch na temat tego, żeby wprowadził postmoderacje zamiast premoderacji. Moja propozycja była taka, żeby wprowadził możliwość 'głosowania przeciw linkowi' i większą ilość moderatorów. Jest on jednak trochę podobny do mnie i się nie daje przekonać.
Klucz konkurs ; 2006-01-04 18:57:12 (2006-01-13 20:53:42); komentarze (23) i trackbacki (1)
Ogłaszam konkurs na ogólny wygląd Jabby.
Szablony na które można głosować [w komentarzach]:
Warunki przystąpienia do konkursu są dość oczywiste:
Dodatkowo każdy może ściągnąć szablon już gotowy, ogłoszony, zmodyfikować i opublikować jako własny.
Wszystkie szablony, które zostaną w jakiś sposób wyróżnione przez użytkowników [żeby nie było, że przezemnie], staną się alternatywnymi stylami, wybrany - głównym stylem. W ten sposób konkurs może trwać w nieskończoność, każdy kto się wykaże jakąś inwencją będzie umiarkowanie nagrodzony, a jednocześnie będzie rywalizacja o 'pierwsze miejsce'
"Zapraszam wszystkich do wspólnej zabawy" jak to mówią w starszych mediach.
2006-01-01 21:26:28 (2006-01-01 21:32:41); komentarze (39) i trackbacki (0)
Czytając http://www.stop-pedalskim-opisom.be/ stwierdzam, że głupote i bezmyślność powinno się tępić inaczej. Wcale nie przez nieustawianie sobie statusów. Przez, niestety bardzo radykalne, znesienie statusu 'równość dla wszystkich'. Niestety tych, którzy mogli by więcej myśleć a tego nie robią powinno się traktować po prostu jako gorszych. Możecie się ze mną nie zgadzać, powiedzieć 'Ty też jesteś od kogoś gorszy' i mnie zbluzgać, ale to jest moje prywatne zdanie.
To właśnie głupota ludzka, niezrozumienie i niestety źle rozumiana 'tradycja' doprowadziły nas do takiego stanu państwa jaki mamy teraz. Teraz to tylko z historii możemy być dumni, bo z teraźniejszości to po prostu nie ma jak.
Przez równanie wszystkich niestety równamy w dół.
Klucz pytania komunikacja ; 2005-12-23 23:37:23 (2006-02-01 15:09:35); komentarze (20) i trackbacki (0)
Wiem, że setki ludzi robiło to setki razy przede mną, ale ja zrobię to jeszcze raz - skategoryzuję, albo przynajmniej postaram się omówić rodzaje pytań - zdań pytających.
Wykluczając pytania ironiczne w rodzaju 'Czy Ty naprawdę mnie nie rozumiesz?', mamy dwa rodzaje pytań - te na które odpowiedź może być 'tak' lub 'nie' i te, na które odpowiedź jest dowolna.
Pierwsze pytania są rodzaju 'Czy'. 'Czy jadłeś dziś śniadanie?'. Tego rodzaju pytania można przedstawić w sposób prosty - przykład powyżej, albo sugestywny: 'Jadłeś dziś śniadanie, prawda?' oczekuje odpowiedzi 'tak'.
Dlaczego o tym piszę? Bo niestety ludzie się uprzedzają słysząc pytanie. Gdy pytałem o Jabbe, zadawałem pytanie proste - 'Co będzie z Twoją Jabbą?'. Niestety było to przyjmowane tak jak powinny, ludzie strasznie się na mnie denerwowali, że niby im grożę usunięciem. A ja tylko pytałem.
Forma prosta tego pytania jest skierowana na otrzymanie dowolnej z dwóch odpowiedzi. Gdybym pytał sugestywnie: 'Mogę usunąć Twoją jabbę, prawda?' to co innego. Właśnie dlatego później pytałem 'Będziesz pisał na swoją Jabbę, prawda?'.
Drugi rodzaj pytań jest dość oczywisty - pytamy o coś, czego może nie wiemy, albo chcemy zadać pytanie, aby nakierować odpowiadającego na specyficzną odpowiedź - 'pytanie pomocnicze'. Pytania 'czy' są nastawione raczej na pozyskiwanie informacji, to pytania z dowolną możliwością odpowiedzi wbrew pozorom nie.
Bardzo łatwo wymyślić dobry przykład: Uczeń podchodzi do tablicy, żeby rozwiązać zadanie i mówi bzdurę w rodzaju 'weźmy największą liczbę parzystą - 126'. Wtedy nauczyciel może powiedzieć, że takiej nie ma, ale lepszy efekt osiągnie gdy zapyta 'A dlaczego nie 128?'. W pamięci ucznia próba odpowiedzi na to pytanie pozostanie dłużej.
Wbrew pozorom zadawanie pytania to nie jest taka prosta sprawa. Mają one niesamowite możliwości - można nimi przekazać więcej informacji, które naszemu rozmówcy pozostaną na dłużej, można próbować sterować odpowiedziami i zadając odpowiednie pytania można sterować trasą rozmowy.
Chcę także, abyście byli świadomi tego, że kiedy zadaję pytanie, to prawdopodobnie mam w tym cel. Jednak jest cała masa sytuacji w którym tym celem jest tylko i wyłącznie uzyskanie odpowiedzi.
Klucz geodezja ; 2005-09-04 00:53:02 (2006-07-25 07:35:38); komentarze (2) i trackbacki (0)
Od dziesięciu dni roboczych dorabiam sobie jako pomiarowy w firmie Geoprzem, w której pracuje mój tata.
Jest to praca dość męcząca, ale bardzo ciekawa, żeby zrozumieć wszystkie matematyczne zagadanienia geodezji trzeba się sporo uczyć.
Ogólnie rzecz biorąc wszystko zaczyna się od przestrzeni trójwymiarowej. Na owej istnieje osnowa, czyli zbiór punktów o zapisanych współrzędnych. Na osnowę składają się dwa rodzaje punktów:
Nasza ekipa posiada tak zwany Total Station, czyli teodolit i dalmierz w jednym, posiadający pamięć punktów, więc opiszę jak wygląda praca z tym instrumentem pomiarowym.
Do osnowy można nawiązywać, czyli wyznaczać aktualną pozycje instrumentu pomiarowego, który potem naniesie nowe punkty osnowy. Takie nawiązanie nazywa się otwarciem. Instrument ustawia się w dowolnym miejscu, ponieważ nasz Total jest optyczny, więc ustawiany jest tak, aby było z niego widać jak najwięcej terenu, który będzie mierzony.
Nawiązanie wygląda tak, że instrument mierzy odległości i kierunki do dwóch poligonów. Ponieważ już dwie proste wyznaczają jeden punkt w przestrzeni, odległości są używane do korekcji błędów. Nawiązanie musi być dokładne - każdy błąd pomiarowy zostanie przeniesiony na każdą wytyczoną pikietę. Im bliżej siebie znajdują się poligony tym błąd wyznaczania pozycji będzie większy. Można także ustawić instrument dokładnie nad jednym poligonem i wyznaczyć tylko kierunek z drugiego poligonu.
Gdy instrument posiada już informacje na temat własnego położenia, można stawiać pikiety. Pikieta jest to jeden nowy punkt osnowy, do którego nie można nawiązywać za mała dokładność. Stanowi on podstawę do tworzenia map. Prostymi słowami pikieta jest to miejsce w którym zostanie odczytana pozycja lustra lub łaty pomiarowej.
Oczywiście lustro nie leży na ziemi. Posiada ono wysuwaną tyczkę o wysokości od 1,29m do 2,20m. Po odczytaniu pomiaru wprowadza się wysokość lustra nad ziemią do Totala jako poprawkę do pomiaru.
Lustro posiada także libelkę. Jest to pewien rodzaj poziomicy, bąbelek powietrza w wodzie, ustawiający się na środku gdy lustro jest ustawione pionowo.
To jest teoria. Praktyka wygląda troche inaczej. Czasem lustro się specjalnie wychyla albo wyciąga na rękach do góry a potem ocenia na oko wysokość. Robi się tak, gdy nie ma kontaktu optycznego z Totalem. Owszem, to wpływa na dokładność pomiaru, jednak przecież jak się uklepie ziemie, to jej wysokość będzie o te kilka centymetrów niższa.
Jednym z ciekawych metod pomiarowych jest metoda używana przy mierzeniu drzew i słupów. Oczywistym jest, że pozycja drzewa to pozycja jego środka, jednocześnie nie da się tam postawić lustra. Pomiaru dokonuje się tak, że stawia się lustro obok drzewa, w takiej samej odległości od Totala jak owo drzewo, Total zaczytuje odległość, a potem ustawia się kierunek na drzewo i zapisuje się kierunek.
Rzecz jasna to tylko maluteńki kawałeczek całej geodezji, opisałem część tego, czego się nauczyłem.
Praca naprawdę przyjemna, ale nachodzić się trzeba. Szczególnie, że czasem nie można narzekać i trzeba wejść w dwumetrowe krzaki i przejść piętnaście kroków.
Klucz webmastering linki xhtml www semantyka ; 2005-07-14 16:28:15 (2006-01-31 14:17:12); komentarze (0) i trackbacki (0)
Dzisiejsza lekcja będzie na temat zawartości linków.
Przestawie to jasno i prosto i tak jak myśleli nad tym w W3C. Nie będę wspierał swoich wypowiedzi o statystyczne dane, tak jak to jest w notce o formularzach na joggerze Patrysa, bo albo je przepisał z innego blog, albo je zmyślił, ja wolałbym pozostać prawdziwy.
W powyższej sentencji są dwa linki. Pierwszy z nich zawiera w treści tylko trzy litery, drugi jest całkiem długi. Jeden prowadzi do angielsko-języcznej strony, drugi do polsko-języcznej. Co je jednak wiąże?
Oprócz tego, że ich cele mówią o standardach, to jest jeszcze jedna rzecz. Wystarczy spojrzeć na linka, żeby dość dobrze wiedzieć, gdzie on prowadzi. Zamin aktywowuje, żeby nie powiedzieć klika
, użytkownik dostaje podstawowe informacje o stronie na której się znajdzie.
Bardzo złym pomysłem jest tworzenie linków <a>tutaj</a> jest to czego szukasz
. Jeżeli tym czego użytkownik w tym miejscu może szukać jest np. validator XHTML to lepiej to określić w treści linku niż kazać użytkownikowi się domyślać. W tym przypadku treścią linku mogłoby być To czego szukasz znajdziesz na <a>stronie validatora XHTML</a>
.
Gdy tworzymy link, pomyślmy sobie jaka główna treść nam wyskoczy gdy za nim podążymy. Nazwijmy to dwoma-trzema słowami i postarajmy się wsadzić w zdanie, które tworzymy.
W języku angielskim nazwy własne nie odmieniają się za bardzo, więc w celowniku nazwa wygląda tak samo jak w mianowniku. W powyższym przykładzie nieładny link wyglądałby tak: <a>here</a> you will find what You are looking for
, a ładny tak: You can find what You are looking for on <a>XHTML validator page</a>
. Jak widać treść drugiego linku jest dokładną nazwą strony na którą się odwołujemy - nieodmienioną. No ale niestety tego na polsko-języcznych stronach się nie da tak łatwo osiągnać.
Teoretycznie możnaby napisać <a>Validator XHTML</a> oferuje to czego szukasz
, ale nie dla każdego linku da się użyć tej formy.
Napisałem to dlatego, że nudzi mnie już najeżdżanie kursorem na linki i sprawdzanie ich celu w pasku statusu.
Klucz webmastering dostępność xhtml www przeglądarka ; 2005-06-23 20:17:59 (2006-02-16 21:17:05); komentarze (0) i trackbacki (0)
Coraz częściej spotykam się ze stronami które zapominają nie tylko o innych przeglądarkach, ale także o innych ustawieniach przeglądarek. Tak, chodzi mi o zestaw kolorów, mówi się na nie systemowe
. Firefox chyba na wszystkich platformach ustawia kolor czcionki <body> na czarny a jego tło na białe. Tak jak IE, choć tego nie jestem pewien. Jednak mój Konqueror używa kolorów systemowych, czyli tło strony domyślnie jest oliwkowe a tekst czarny. Mi to pasuje, dopóki autorzy stron mają o istnieniu takich jak ja świadomość.
W3C ma nawet odpowiednią podpowiedź: When You must pick one color, pick both.
Ale o co chodzi? Chodzi o to, że umówmy się, że ktoś teraz ustawi kolor czcionki na oliwkowy, który nie jest ani jasny ani ciemny, zapominając ustawić kolor tła. U niego może być całkiem ładnie. U mnie nic nie będzie widać.
Tak samo jak z polami tekstowymi. Człowiek nie chce mieć białego tła, tylko delikatnie szare i... ja dostaje jasne na jasnym, muszę zaznaczać tekst, żeby go widzieć.
Rozwiązanie jest proste. Zawsze kiedy piszesz color
w CSS pomyśl sobie jak to bedzie wyglądać na aktualnym tle. Jeżeli nie masz ustawionego koloru tła, to ustaw go, nawet, jeżeli ma być taki jak jest u Ciebie w tej chwili.
To się aplikuje do wszystkich stron. Nie mówię o tych wykonanych przez zapalonych dwunastolatków, bo one nie mają znaczenia. Ale nie raz spotkałem się z poważnymi serwisami, którym brakowało jednego atrybutu i strona przestawała być czytelna.
Nikt nie zabrania stosowania obrazków jako tła. Oczywiście tak wygląda to znacznie lepiej, ładuje się w tle
i można korzystać zanim ów obrazek będziemy posiadać. Tylko dwie rzeczy: Nie wolno zakładać, że człowiekowi się to ściągnie od razu i od razu wyrenderuje. Dlatego koniecznie trzeba nadać jakiś kolor tła. Najlepiej, żeby był on jak najbardziej zbliżony do średniego koloru na obrazku, ale to nie jest koniecznie. Po prostu kolor tła musi być tak dobrany aby mocno albo wystarczająco kontrastował z kolorem czcionki.
Podsumowując: Ludzie - nie zakładajcie, że każdy ma czarne litery na białym tle!
Klucz xhtml ; 2005-05-28 17:36:29 (2006-01-31 14:13:38); komentarze (0) i trackbacki (0)
Czas wrescie wypisać:
<p>Paragraf</p><img src='..' alt='..' /><input type='checkbox' name='..' checked='checked' /><a href='' /><?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>Klucz sql mysql ; 2005-03-18 20:36:54 (2006-01-31 14:13:22); komentarze (0) i trackbacki (0)
Jeżeli kopiujesz tabele przez CREATE TABLE dst_name SELECT * FROM src_name, to nie zapomnij o stworzeniu index-ów przez ALTER TABLE dst_name ADD INDEX index_name, bo w przeciwnym wypadku nie będą wykorzystywane, a większe tabele będą przywieszać baze.