Zawołaj lato!
2006-07-09 16:39:01Zawołaj lato, gdy jechać masz nad morze.
Zawołaj lato, gdy chcesz po plaży biec
Zawołaj lato, lato żeglując po jeziorze
Zawołaj lato, gdy nudzisz się. #
Z okazji pięknego lata i słonecznej pogody, wybrałem się wraz z rodzinną kompanią (4,5 łącznie ze mną) na wyprawę ku przygodzie i orzeźwieniu. Pytań Dokąd jedziemy?
nie było końca, mimo że mi i tak bez różnicy - wszędzie źle się czuję. Ostatecznie padło na Nadbrzeże, miejscowość z dość tragiczną historia - tutaj w czasie II Wojny była cegielnia, w której pracowali wojenni jeńcy. A może i nie.. Ale cegielnia jest .. ;)
Dziś cegielnia, która przed laty zaopatrywała znaczną część okolicy, już nie funkcjonuje, za to w pobliżu znajduje się wojskowy ośrodek wypoczynkowy. Tam właśnie rodzina Sztajnke, pod kierownictwem taty Piotra, skierowała swe kroki - wraz z bagażem - torbami, kocami, ręcznikami, bułkami, wodą, książkami i wszystkim tym, o czym już nie pamiętam, ale z pewnością było ważne.
Rozładowaliśmy się w najbardziej nasłonecznionym i piaszczytstym miejscu, wyjąłem swoje zasoby (książka, notes, odtwarzacz MP3) i ułożyłem się na kocu, z dala od wody, słońca, ludzi i wszystkiego tego, co na plaży jest zwykle w zdumiewających ilościach.
Mały wraz z Dużym pobiegli nad wodę, ja tymczasem ukradkiem się z nich podśmiewałem - młode, stare, a głupie. Chwilę później jednak i ja zostałem oddelegowany do dostarczenia wiaderka i łopatki wodnej kompanii - paskudne uczucie - tony, dosłownie tony mułu, brudna, śmierdząca woda, wodorosty, kamienie. Istna katorga - dostawa zabawek zajęła mi kilkanaście sekund, lecz nóg przez połowę dnia doczyścić, niestety, nie mogłem.
Po powrocie do bazy okryłem się szczelniej kocem i zatopiłem we własnych myślach. Z upragnionej chwili relaksu wyrwał mnie krzyk Głównodowodzącej ps. Dana, która proponowała mi olejek do opalania, bułkę, pomidora, wyjście spod koca i milion innych, tak przyziemnych rzeczy. Zbywając każdą z nich, zostałem wyzwany od świrów i nieudanych dzieci - miły początek dnia.
Po kilku chwilach opalania się w cieniu koca, gdzie i tak było zdecydowanie zbyt gorąco, zdecydowałem się na króciótki pobyt w wodzie (ostatecznie byłem już skażony zalegającymi tam toksynami), wyjątkowo więc zsunąłem spodnie i w samych lichych kąpielówkach powędrowałem w stronę bagna. Już po wykonaniu pierwszego kroku, gęsty, lepki muł oblepił me delikatne stópki, po czym przykleiłem się do dna.
Nie zrażając się porażką, raźniej ruszyłem w stronę upragnionego chłodu, który, jak myślałem, znajdował się z dala od brzegu. Z każdym kolejnym krokiem było coraz chłodniej, lecz proporcjonalnie wzrastała liczba rosnących w wodzie wodorostów, a muł oblepiał coraz wyżej położone części ciała - gdy czarna, wstrętna substacja dotarła do moich kolan, uciekłem w stronę brzegu, to nie było na moje nerwy.
Ponownie udałem się do mojego kokona, gdzie schowałem się przed plażową cywilizacją. Niestety, znów zbyt długo nie poleżałem - obudził mnie Mały, z którym to przez kolejną godzinę smażyłem naleśniiki, gotowałem rosół i dekorowałem lody - wszystko, oczywiście, w formie SiO2. Po tak owocnej zabawie (mimo że naleśniki były z cukrem), uświadomiłem sobie, że całe me blade ciało oklejone było wspomnianym kwarcem, którego, podobnie jak smolistego mułu, nie dało się doczyścić. Dodatkowo, chwilę później spotkaliśmy kuzyna (mojego) z żoną i córką, którzy, podobnie jak my kilka godzin wcześniej, przyjechali wypocząć. Nie wiedzieli jeszcze, co ich czeka, biedacy..
Na szczęście przyszedł czas pakowania - zabraliśmy: torby, koce, ręczniki, opakowanie po bułkach, butelki po wodzie, książki i wszystko to, o czym już nie pamiętam, ale z pewnością było ważne. Nie obyło się bez awantury (Dlaczego wkładasz to do mojej torby? W ręku nieś!
), ale nic nie było w stanie przyćmić radości związanej z upragnionym powrotem.
Bilans: bułek było za mało, wody (tej butelkowanej oczywiście) było za mało, słońca było za dużo, ludzi było za dużo, woda (ta od mułu) była mułowata, a skończyło się, jak zwykle, na bólu głowy. Radość z wypoczynku - bezcenna. Uwielbiam rodzinne wyprawy ..