
Nie mogłem nie obejrzeć tak hucznie zapowiadanego superprogramu (i nie dać zarobić Polsatowi ;) - stawiłem się więc w czwartek, punktualnie o 20:15 przed telewizorem i z notatnikiem w ręce zacząłem oglądać Chcę być piękna
..
Samą konwencję znałem z programów zachodnich, które swego czasu miałem możność oglądać. Bohaterki tego typu programów przechodzą szereg operacji i zabiegów upiększających, by w wielkim finale zaprezentować się rodzinie i przyjaciołom.
Do polskiej edycji, produkowanej przez ATM Grupa, zgłosiło się blisko 100 tys. kobiet, zakwalifikowało się tylko 26 - będa one prezentowane w kolejnych 13 odcinkach.
Polsat wokół programu wytworzył niesamowitą atmosferę - już kilka miesięcy temu pisały o nim gazety, czytaliśmy doniesienia w Internecie. Czy warto było czekać?
Pierwsze co rzuciło się mi w oczy, to muzyka. podkład towarzyszący czołówce - obrzydliwy, niczym zza grobu. I z jakimś bełkotem, z którego zrozumieć można tylko beautiful
. Sama czołowka także jest tragiczna - fiołkowo-różowa, z fragmentami programu, twarzami kobiet w tle. Póżniej była jeszcze wielokrotnie używana jako przerywnik, ilekroć ją widziałem, miałem ochotę wyjść.
Póżniej nie było lepiej - przez połowę programu poznawaliśmy tragiczne historie bohaterek, opowiadały nam, jakże przejmująco, o swoich największych życiowych problemach - za dużym nosie, centymetrze tłuszczu, małych piersiach. Pewnie przemocą wymuszono na tych biednych kobietach, by nie wspominały o tym, jak ów luksusowe centrum konferencyjno-hotelowe Fort Piontek wraz z elitarnym klubem Fit Piontek są w stanie zmienić ich życie, sprawić, by były szczęśliwe i pełne energii. Wzięte z życia reklamy Coca-Coli, prawda?
Tak - cały program jest jedną wielką reklamą - w końcu producenci muszą wyjść na swoje. Jesteśmy więc zalewani informacjami o superduperluksusach w hotelu Fort Piontek, poznajemy nazwiska, funkcje, umięjętności sztabu plastyków, odgrzewamy także nasze małe gwiazdki - Evę Minge, Leszka Czajkę - czas znów o sobie przypomnieć.
O dziwo jednak, samych przerw reklamowych nie było wiele - raptem dwie, po około 4-5 minut każda. Spodziewałem się wielu reklam kosmetyków, środków piorących, czyszczących, sprzątających .. - takich było jednak raptem kilka, mieliśmy za to reklamę na przykład piwa Dębowe Mocne
czy Praktikera
- ktoś wyjaśni?
Nie da się nie zauważyć, że jest to tylko format. Do tego, mimo czasem widocznych starań producentów, moim zdaniem nieudany - w szczególności mowa o końcowej prezentacji bohaterek - Polacy nie wyrażają emocji tak entuzjastycznie jak Amerykanie, wszelkie oklaski, zachwyt były niesamowicie sztuczne. To razi. I zniechęca, mnie nastawiło niesamowicie negatywnie do programu - chyba miało wyjść tak polsko-amerykańsko. A nie wyszło.
Odrobine quasi-polskości jednak mamy - nie zabrakło przecież konkursu SMSowego - tym razem mamy możliwość wybrania lepszej przemiany (przecież nie ładniejszej kobiety - to takie niepoprawne). Do wygrania jest Wycieczka
. Byłbym jednak ostrożny - może Wycieczka
to nie to samo, co wycieczka
- toć to nazwa własna.
Polsat czyni cuda - z jednego zrobił trzy (5, jakby dokładniej policzyć). O co chodzi? Ano o wszelakie bonusiki dostępne na kanale Polsat Zdrowie i Uroda
- chwilę po emisji programu głównego dostajemy godzinny zapis operacji jednej bohaterki (bez obaw, dzień póżniej, w piątek, o tej samej porze, dostajemy drugą bohaterkę, a jakże!). Mało, prawda? Tak, póżniej jeszcze porozmawiamy z panią Odettą Moro-Figurską (oho, pani już nie prowadzi Ja tylko pytam
?) w programie Żeński wymiar
. Nie zabraknie także pań, które kilkanaście minut wcześniej leżały na stole operacyjnym. Magia telewizji ..
Jest jeszcze jedna ważna kwestia - program, według oznaczenia Polsatu, dozwolony jest od 12 lat. Czasem jednak ja sam odwracałem się, zamykałem oczy, ściskałem poduszkę - i nie chodzi o to, że program mi się nie podobał (to swoją drogą) - po prostu nie byłem w stanie patrzeć na piłowanie zębów, nacinanie czy krojenie. Ale ja to wrażliwy jestem ..
Mnie osobiście program się nie podobał. Odrzucał mnie swoimi brakami i przekolorowaniem. Nie lubię takiego obnażania się, psychicznego ekshibicjonizmu. Jeśli jednak ktoś lubi - zapraszam w kolejny czwartek do Polsatu.