Mati.Sz

2006-04-20 21:18:19
Flaga Suazi

Do dzisiaj miałem mgliste pojęcie, gdzie leży Suazi i co to w ogóle jest. Teraz już wiem - państwo położone w południowej Afryce, między RPA i Mozambikiem, stolica Mbabane, król Mswati III, premier Absalom Themba Dlamini. Gwoli dziennikarskiej ścisłości - powierzchnia: 17 363 km, 1 138 227 ludności. Jaki ma to ze mną związek?

Ano taki, że wpadłem na iście szatański pomysł - zgodny jednak z duchem Web2.0. Czyż nie pięknie bowiem wyglądałaby domena Mati.Sz? Skąd jednak mogłem wtedy, głupi, wiedzieć, że domena .sz zarezerwowana jest dla tak egzotycznego kraju (tam w ogóle mają Internet?!).

Zacząłem jednak poszukiwania, trafiłem tu i ówdzie, znalazłem w końcu formularz rejestracyjny.

Co teraz? Z tego, co widzę, wynika, że muszę mieć firmę zarejestrowaną w Suazi:

The name and postal address of the organisation establishing this domain. This organisation must be based in the Kingdom of Swaziland. (Postal address and Street address, delimited with commas, on a single line please).

Chyba nie ma sensu zawracać sobie głowy, prawda? Łatwiej bowiem pewnie zmienić nazwisko, choćby na Płaski (Mati.Pl), aniżeli kombinować z czymś tak dla mnie obcym. Przecież to tylko kaprys .. :)


Krytyczniej

2006-04-11 19:44:27

Należę do osób, którym własne wady przysłaniają zalety - wychodzę z założenia, że jeśli pewną cechę uznam za zaletę, stanę się próżny - dlatego mam same wady. O swoich zaletach i zainteresowaniach nie mówię także z obawy, że ktoś zada mi pytanie, na które nie będę znał odpowiedzi - i wstyd.

Czymś, co niesamowicie przeszkadza mi w życiu, niszczy je i mnie dobija jest moja ogromna nieśmiałość - czasem w sklepie wstydzę się odezwać. Dziś wyczynem była rozmowa z facetem w wypożycalni - ja zadałem jedno pytanie, on odpowiadał. Tak, mój brak pewności siebie mnie niszczy - nie jestem w stanie nawiązać kontaktów z ludźmi, nie mam wielu znajomych, wiele spraw wstydzę, boję się załatwić. Martwię się o swoją przyszłość - że na przykład podczas rozmowy kwalifikacyjnej popełnię jakiś karygodny błąd, przez co nie zdobędę pracy, nie będę w stanie zapewnić godnego życia swojej rodzinie. To mnie przeraża, nie mogę spać po nocach, bo rozmyślam o swojej przyszłości.

Z nieśmiałością wiąże się także zupełna wstydliwość wobec kobiet, dziewczyn. Kilka tygodni temu byłem w pubie na koncercie z koleżanką - ona wszystko zaaranżowała, poprosiła, bym z nią poszedł. Od tego czasu się do mnie nie odzywa - nic nie zrobiłem. Dosłownie. Trzy godziny siedziałem bez słowa. Idiotyzm, prawda? Ale byłem jak sparaliżowany. Ba - do dziś nie jestem w stanie podejść i porozmawiać.

Inne wady? Lenistwo - nigdy nic nie chce mi się robić, ciągle bym w zasadzie leżał. Bajka. Ile wpisów leży nieskończonych jako Wpisy Robocze? Brakuje mi palców. Dalej - zapominalstwo - odwrócę się i nie pamiętam, że miałem coś pamiętać. Robię notatki - to w jakiś sposób pomaga.

Mógłby wymieniać długo - brak zorganizowania, bałaganiarstwo, czepialstwo (po obejrzeniu kiepskiego filmu :), jestem też humorzasty, choć wśród ludzi czasem mi mija.

Nie wiem, czy to można uznać za wadę - uprawiałem kiedyś sport (ba, nawet judo :), teraz jednak nic - nie mam nawet motywacji do lekkich biegów po lesie - co będę musiał zmienić - dziś po chwili biegu oczy miałem na wierzchu. Nie umiem też gotować - podobnie jak Nina - być może jednak przyjdzie z czasem. Również jestem naiwny - zasadniczo wierzę wszystkim i we wszystko. Od pewnego czasu jestem jednak przewrażliwiony na punkcie obcych ludzi - naiwność przerodziła się w zupełny brak zaufania - pewien czas temu zostałem napadnięty - teraz każdy, kto na przykład za mną idzie - jest potencjalnym oprawcą, przyspieszam kroku, a serce wali jak młot (choćby dziś, na przystanku - tłum ludzi, centrum miasta, ale ja się boję - bo coś złego działo się w pobliżu - a działo się, oj działo). Potęguje to moja wyobraźnia, która czasem stwarza tak nieprawdopodobne historie .. A ja we wszystko wierzę - w końcu jestem naiwny.

Mógłbym wymieniać wiele - być może kiedyś sporządzę listę wad, które chciałbym wyeliminować. Ten wpis mógłby mnie zmotywować - może komuś zdać za jakiś czas raport z postępów prac? Bylebym nie zapomniał.

Inne krytyczne spojrzenie na siebie:


Chcę być piękna

2006-04-01 12:10:43
Logo programu

Nie mogłem nie obejrzeć tak hucznie zapowiadanego superprogramu (i nie dać zarobić Polsatowi ;) - stawiłem się więc w czwartek, punktualnie o 20:15 przed telewizorem i z notatnikiem w ręce zacząłem oglądać Chcę być piękna..

Samą konwencję znałem z programów zachodnich, które swego czasu miałem możność oglądać. Bohaterki tego typu programów przechodzą szereg operacji i zabiegów upiększających, by w wielkim finale zaprezentować się rodzinie i przyjaciołom.

Do polskiej edycji, produkowanej przez ATM Grupa, zgłosiło się blisko 100 tys. kobiet, zakwalifikowało się tylko 26 - będa one prezentowane w kolejnych 13 odcinkach.

Polsat wokół programu wytworzył niesamowitą atmosferę - już kilka miesięcy temu pisały o nim gazety, czytaliśmy doniesienia w Internecie. Czy warto było czekać?

Pierwsze co rzuciło się mi w oczy, to muzyka. podkład towarzyszący czołówce - obrzydliwy, niczym zza grobu. I z jakimś bełkotem, z którego zrozumieć można tylko beautiful. Sama czołowka także jest tragiczna - fiołkowo-różowa, z fragmentami programu, twarzami kobiet w tle. Póżniej była jeszcze wielokrotnie używana jako przerywnik, ilekroć ją widziałem, miałem ochotę wyjść.

Póżniej nie było lepiej - przez połowę programu poznawaliśmy tragiczne historie bohaterek, opowiadały nam, jakże przejmująco, o swoich największych życiowych problemach - za dużym nosie, centymetrze tłuszczu, małych piersiach. Pewnie przemocą wymuszono na tych biednych kobietach, by nie wspominały o tym, jak ów luksusowe centrum konferencyjno-hotelowe Fort Piontek wraz z elitarnym klubem Fit Piontek są w stanie zmienić ich życie, sprawić, by były szczęśliwe i pełne energii. Wzięte z życia reklamy Coca-Coli, prawda?

Tak - cały program jest jedną wielką reklamą - w końcu producenci muszą wyjść na swoje. Jesteśmy więc zalewani informacjami o superduperluksusach w hotelu Fort Piontek, poznajemy nazwiska, funkcje, umięjętności sztabu plastyków, odgrzewamy także nasze małe gwiazdki - Evę Minge, Leszka Czajkę - czas znów o sobie przypomnieć.

O dziwo jednak, samych przerw reklamowych nie było wiele - raptem dwie, po około 4-5 minut każda. Spodziewałem się wielu reklam kosmetyków, środków piorących, czyszczących, sprzątających .. - takich było jednak raptem kilka, mieliśmy za to reklamę na przykład piwa Dębowe Mocne czy Praktikera - ktoś wyjaśni?

Nie da się nie zauważyć, że jest to tylko format. Do tego, mimo czasem widocznych starań producentów, moim zdaniem nieudany - w szczególności mowa o końcowej prezentacji bohaterek - Polacy nie wyrażają emocji tak entuzjastycznie jak Amerykanie, wszelkie oklaski, zachwyt były niesamowicie sztuczne. To razi. I zniechęca, mnie nastawiło niesamowicie negatywnie do programu - chyba miało wyjść tak polsko-amerykańsko. A nie wyszło.

Odrobine quasi-polskości jednak mamy - nie zabrakło przecież konkursu SMSowego - tym razem mamy możliwość wybrania lepszej przemiany (przecież nie ładniejszej kobiety - to takie niepoprawne). Do wygrania jest Wycieczka. Byłbym jednak ostrożny - może Wycieczka to nie to samo, co wycieczka - toć to nazwa własna.

Polsat czyni cuda - z jednego zrobił trzy (5, jakby dokładniej policzyć). O co chodzi? Ano o wszelakie bonusiki dostępne na kanale Polsat Zdrowie i Uroda - chwilę po emisji programu głównego dostajemy godzinny zapis operacji jednej bohaterki (bez obaw, dzień póżniej, w piątek, o tej samej porze, dostajemy drugą bohaterkę, a jakże!). Mało, prawda? Tak, póżniej jeszcze porozmawiamy z panią Odettą Moro-Figurską (oho, pani już nie prowadzi Ja tylko pytam?) w programie Żeński wymiar. Nie zabraknie także pań, które kilkanaście minut wcześniej leżały na stole operacyjnym. Magia telewizji ..

Jest jeszcze jedna ważna kwestia - program, według oznaczenia Polsatu, dozwolony jest od 12 lat. Czasem jednak ja sam odwracałem się, zamykałem oczy, ściskałem poduszkę - i nie chodzi o to, że program mi się nie podobał (to swoją drogą) - po prostu nie byłem w stanie patrzeć na piłowanie zębów, nacinanie czy krojenie. Ale ja to wrażliwy jestem ..

Mnie osobiście program się nie podobał. Odrzucał mnie swoimi brakami i przekolorowaniem. Nie lubię takiego obnażania się, psychicznego ekshibicjonizmu. Jeśli jednak ktoś lubi - zapraszam w kolejny czwartek do Polsatu.