Resident Evil: Zagłada ()
Filmy na motywach gier bardzo rzadko spełniają oczekiwania fanów rozrywki wirtualnej. W 70%(nie pytajcie, jak wyliczyłam xD), stanowią je gnioty pod hasłem Uwe Boll. Zdarzają się także produkcje, nie tyle wybitne, ile realizujące pokładane w nich nadzieje. Cieszy to niezmiernie, dlatego z prawdziwym zadowoleniem przedstawię wam trzecią cześć z serii Resident Evil.
Krótka lekcja historii. Niedaleka przyszłość przyniosła monopol na ludzkie życie korporacji pod nazwą Umbrella. Przedsiębiorstwo to posługując się innowacyjną technologią, na współ z badaniami nuklearnymi i testami biologicznymi w krótkim czasie opanowało wszystkie sfery życia przeciętnego człowieka. W położonym w głąb ziemi laboratorium zwanym Ul, inteligentny komputer, zwany- Czerwona Królowa nadzoruje tajne eksperymenty. I wszystko szło by dalej gładko, gdyby pewnego dnia z Ula nie doszła budząca grozę wiadomość, iż Czerwona Królowa postanowiła wymordować całą ekipę naukową, jak się później okazuję na skutek zatrucia wirusem(T-virus) czyniąc z nich odpychające Zombie.
W tym momencie do akcji wkracza zabójco piękna i niebezpieczna, główna bohaterka- Alice. Wraz z grupą wojskową udaje je się zneutralizować zagrożenie Ula, jednak to nie koniec horroru. Alice i Matt jedyni przeżywają masakrę i zaraz potem poddani zostają praktyką programu badawczemu Nemezis. Alice jako jedyna z dwojga wychodzi z doświadczeń cało, ponadto jest talenty uległy bardzo pozytywnej modyfikacji, co daję jej niezwykłą zręczność, siłę, wyostrza wszystkie zmysły. Jej kolega nie ma tyle szczęścia…
Tym czasem wirus dotyka swym zasięgiem całe miasto Raccoon City, zamieniając mieszkańców w odpychające Zombie. Finałem będzie zrzucenie bomby na zakażone miasto.
Alice budzi się jak zwykle z bólem głowy w nieznanym pomieszczeniu. W pokoju obok znajduje krótką, czerwoną sukienkę i czarne oficerki. Dalsza wyprawa w głąb Ula stawia okazuję się morderczym treningiem jej umiejętności, niestety nie zdaje egzaminu i… Umiera.
No cóż, przynajmniej nikt nie zdąży zasnąć do napisów xD. Co prawda, nasza Alice rzeczywiście ginie w pierwszych 10 minutach filmu, niemniej nie pierwszy to raz- taki koniec nieudanych klonów pani żołnierz. Prawdziwa Alice przemierza motocyklem umarłe miasto, czasami odpowiadając na wezwania błagających o ratunek w mieście zombie, gdzie pewnego dnia napotyka rodzinną szajkę(Jedna z lepszych jatek w filmie). Tymczasem kraj przemierza konwój ocalałych, niezarażonych ludzi. Jakkolwiek nie radziliby sobie z zaistniałą sytuacją, zapasy żywności szybko się kończą, a zombie, zmutowane zwierzęta dziesiątkują regularnie ekipę koczowników. Po spotkaniu z Alice postanawiają w dalszą drogę ruszyć razem, kierunek wyznacza Alaska, podobno jedyne, niezarażone miejsce w ówczesnym świecie. Po piętach depcze im organizacja Umbrella, z dr. Issaac rozpaczliwe ścigającemu Alice, która czego nie wie stanowi klucz do pokonania wirusa T, co więcej jej ponad przyrodzona moc odnotowywana jest przez starszą siostrę Czerwonej Królowej i prędko sprowadza oszukane kiedyś radary na jej trop, a te na domiar złego potrafią ją skutecznie unieruchomić.
Rozpoczyna się szybka, rezolutna, krwawa walka, zarówno z umarłymi mieszkańcami stanów jak i bezwzględną organizacją. Dużo strzelaniny, widowiskowych akcji akrobatycznych, pościgów, wybuchów, na współ z rozpadającymi się zombiakami, gubiącymi to tu, to tam części ciała lub krwawo pożerającymi swe ofiary. Kiedy to tej niecenzurowanej sieczki dochodzi zmutowany potwór (Nemezis), otrzymamy rzeźnie pierwsza klasa, idealnie wkomponowaną w scenerie rozpadającego się imperium.
Fabularnie również przyzwoicie. Co prawda dialogów nie chmara, tylko ty by wyjaśnić co i jak między kolejnymi atakami i szturmami. Czego można się czepić, to obsady aktorskiej, dobieranej chyba pod casting do komedii romantycznej, także postacie zombie nawet nie umywają się do tych z „Nocy Żywych Trupów”, o! . Jednakże, to dalej ta sama, świetna, wręcz stworzona do roli Alice Milla Jovovich, nadrabiająca wszystko co w obsadzie leży i kwiczy.
Resident Evil: Zagłada wedle mojej opinii, to najlepszy dotychczasowy squele serii. Wad jako takich nie naliczymy szczególnie wiele, choć czepiać jak do wszystkiego się można. Co szczególnie mi się podobało, to odwzorowanie zniszczonego miasta. Zdjęcia rzeczywiście należą do kapitalnych. Akcja nie zwalnia nigdy na tyle by zanudzić i nie pędzi ładując niesmaczną dawką ekstremalnych doznań. Największy plus stanowią niezaprzeczalnie widowiskowe sceny walki. Spryt, zręczność Alice oczarowują i bawią jednocześnie- w tym temacie jest naprawdę bardzo dobrze! I samo zakończenie, pikantna zapowiedź czekającego nasz w dalszych odsłonach horroru.
Sukces trzeciej części Residenta można przypisać niewątpliwie osobie reżysera. Po raz pierwszy tej tematyki podjął się Russell Mulcahy, przeze mnie afirmowany za „Opowieści z krypty” i „Nieśmiertelnego”. Co tu dużo mówić, choć Russell geniuszem nie jest, to zna się na rzeczy i klimatyczna perełkę potrafi z muszli możliwości wyłuskać, na szczęście tak w przypadku najnowszej odsłony Residenta stało się.
O ile horrorów sf nie znoszę, o tyle jako fanka gry i gatunku oddaje squelowi co mu się należy. Jeśli tyczy się gatunku grozy, to przerażać on nikogo nie może, co najwyżej zniesmaczyć nieprzygotowanych na seans pt. gotowanie na ekranie, gdyż poziom brutalności obliczyłabym w postaci 1:10 dla Manhunta ;). Polecam!
Info:
Produkcja: Australia, Francja, Niemcy, USA,Wielka Brytania
Gatunek: Horror, Akcja
Data premiery: 2007-11-16 (Polska), 2007-09-20 (Świat)
Scenariusz: Paul W.S. Anderson
Reżyser: Russell Mulcahy
Czas trwania: 94 min.
od lat: 15
Obsada:
Milla Jovovich : Alice
Oded Fehr : Carlos Olivera
Ali Larter : Claire Redfield
Iain Glen : Dr Isaacs / Tyrant
Mike Epps : L.J.
Spencer Locke : Dziewczynka z Kmart
Ashanti : Betty
Gary Hudson : Kapitan Umbrelli
Peter O'Meara : Brytyjski wysłannik
Rusty Joiner : Eddie
Ramón Franco : Runt
William Abadie : Wysłannik
Christopher Egan : Mikey
John Eric Bentley : Technik Umbrelli
Matthew Marsden : Kapitan Alexander Slater
Wysłany: 2007-11-20 12:43:28