Powitanie, też tego tu nie ma ...
Nauka języków - dla każdego?
2008-08-08 21:44:18 | klucze: książki | komentarze (0)
W dzisiejszym wpisie chciałabym się zająć pytaniem, czy każdy może uczyć się języków obcych i czy dlaczego wiele osób poznając podstawy języka, umiejąc się nim komunikatywnie posługiwać, nie doskonali dalej swoich umiejętności, tylko zniechęcona odkłada naukę na bok.
Odpowiadając na pierwsze pytanie: tak- nauka języków obcych jest dla każdego człowieka, który wykazuje chęć nauczenia się go. Bardzo wiele zależy od wieku uczącego się. Jest taka reguła, ze im wcześniej dziecko rozpocznie nauke, tym lepiej opanuje język. Nie jest to do końca prawda, a ponadto ludzie nie znają umiaru. Mając na myśli "im wcześniej" tzn. w okolicy 4-6 lat, a nie, jak oferuje na przykład pewien ośrodek w Bydgoszczy już w okresie niemowlęctwa. Jeśli dziecko w wieku przedszkolnym zacznie uczyć się dajmy na to angielskiego to ma szanse mówić bez polskiego akcentu, ponieważ charakterystyczne dla tego wieku jest plastyczność organów mowy. Takie dzieci oczywiście nie uczą się gramatyki, pisania, lecz słuchają, ucza się piosenek i wierszyków, dzięki czemu poznają wymowe i fonetykę obcego języka. Dzieci starsze uczą się przede wszystkim słownictwa oraz gramatyki. Badania pokazują że dzieci, które zaczęły naukę języka obcego po 12 roku życia praktycznie nigdy nie pozbędą się polskiego akcentu, jak te, które naukę rozpoczęły w wieku przedszkolnym. To samo dotyczy dorosłych: oczekują oni, że będą mówić jak rodzimi użytkowicy języka obcego, co jest niemożliwe, ze względu na to, że rozpoczeli nauke zbyt późno.
Warto jednak zauważyć, że choć sam akcent jest zależny od wieku rozpoczęcia nauki, to pod żadnym względem nie dotyczy to poprawności językowej i komunikatywności. Młodzież oraz dorośli, którzy mają większa koncentrację, mogą się dużo uczyć na pamięć, mają lepiej rozbudowaną pamięć długotrwałą i zdolność logicznego myślenia, świetnie opanowują słownictwo, struktury gramatyczne, które są niezbędne dla komunikatywnego porozumiewania się, a jest to przecież podstawowym celem.
Teraz chciałabym zająć się drugim pytaniem: dlaczego wiele osób osiągnąwszy komuniktywny stopień opanowania języka obcego zniechęca się i rezyguje z dalszej nauki. No właśnie ze względu na dążenie do perfekcji. Chcą mówić tak jak (w przypadku języka angielskiego) jak Anglicy i uważają, że jeśli będą dostatecznie długo i pilnie ćwiczyć to to osiągną. A tutaj czeka na nich rozczarowanie. Ponadto znam przypadki wielu osób, które wstydzą się mówić spontanicznie, gdyż wolą nic nie powiedzieć, niż powiedzieć cos z niewielkim błędem. To problem zwłaszcza wśród osób, które zaczynają naukę języka obcego jako dorośli.
Tak więc nauka języka obcego jest dla każdego, w każdym wieku. Trzeba się też zastanowić i zadać sobie pytanie: dlaczego uczę się akurat tego języka? Jesli chodzi o komunikatywne porozumiewanie się dla własnej przyjemności, to już po roku widać efekty i można się z nich cieszyć. Nie trzeba znać wszystkich słów, zwrotów czy zasad gramatycznych. Wg. mnie najwazniejsza jest radość z posługiwania się językiem obcym. Wszystkim polecałabym naukę przede wszystkim języka anielskiego, który jest nazywany obecnie "współczesną łaciną", a dopiero w drugiej kolejności innych języków. No chyba, ze celem kogoś jest np. czytanie literatury w orginale, wtedy "nie ma że boli" trzeba się uczyć:). W moim przypadku była to chęć przeczytania "Fausta" J. W Goethego i stąd wzięlla się chęć nauczenia się języka niemieckiego ;). Ciekawi mnie jak to przebiega u innych osób ;-). Co jest decydującym czynnikiem determinującym wybór konkretnego język? Myśle, że jest to kwestia indywidualna, dlatego chetnie poznam opinię innych, co zdecydowało.
Języki obce w szkole podstawowej.
2008-05-01 18:14:53 | klucze: dydaktyka psychopedagogika | komentarze (4)
Renate Seebauer (autorka wielu książek poświecnych tematyce koncepcji nauczania języka obcego w okresie wczesnoszkolnym) rozróżnia trzy grupy koncepcji nauczania języka obcego w szkole podstawowej:
1. Tradycyjne koncepcje:
- systematyczna nauka języka obcego
- nauczanie tematyczno - sytuacyjne
2. Koncepcja spotkań z językiem:
- ucz się języka sąsiada
- spotkanie z językiem/ językami
- koncepcja "Language awareness"
3.Koncepcja imersji:
-częściowa imersja
-koncepcja "Embedding" (wbijania)
Chciałabym też opisać bliżej następujące pojęcia, takie jak:
1. Systematyczna nauka języka obcego.
2. Nauczanie tematyczno sytuacyjne.
3. Ucz się języka sąsiada.
4. Spotkanie z językiem/ językami.
5. "Language awareness".
6. Nauczanie zintegrowane.
7. Imersja, czyli zanurzenie sie w język obcy.
1. Systematyczna nauka języka obcego:
2. Nauczanie tematyczno sytuacyjne:
Chciałabym przedstawić też podstawowe cele tej koncepcji wg Wilfrieda Bruscha:
- odczuwanie radości z możliwości wyrażania swoich myśli w innym języku niż ojczysty,
- wykorzystywanie możliwości fzjologicznych ucznia (wyczucie rytmu, artykulacji i intonacji),
- dziecko opanowuje podstawowe techniki uczenia się języka obcego,
- stworzenie lepszych warunków do nauki języka obcego w dalszych etapach nauki,
3. Ucz się języka sąsiada:
4. Spotkanie z językiem/ jezykami:
5."Language awareness":
- wyczuleniu na język i jego użycie
- poznaniu swoich predyspozycji językowych
- wychowaniu w tolerancji
6. Nauczanie zintegrowane:
7. Imersja, czyli zanurzenie sie w język obcy:
Teraz należałoby się zastanowić, która z tych koncepcji jest najlepsza dla polskiej szkoły. W Polsce zainteresowano się już w latach 80 nauką jezyka obcego w szkole podstawowej, ale tylko niektórzy uczniowie mogli z tego korzystać. Dopiero po reformie pojawiła sie możliwość, by coś zmienić. Każdy dyrektor otrzymał dwie godziny, tzw. dyrektorskie na języki obce. Jednak brakowało nauczycieli, wykształconych do pracy z małymi dziećmi. Więc która metoda? Na pewno nie spotkania z językiem, language awareness też sie nie nadaje, ponieważ dzieci są za małe i uczą sie przez naśladownictwo. Dobrym rozwiązaniem wydaje się nauczanie tematyczno - sytuacyjne, ponieważ kładzie nacisk na komunikację w odpowiendnich sytuacjach, które są dostosowane do wieku dziecka i równocześnie zawierają różne formy zabawy, które dziecko lubi: a wiec równoczesna nauka i zabawa.
Studentix, czyli serwis dla studentów
2007-02-17 22:12:23 | klucze: ludzie komunikacja | komentarze (9)
Ten wpis będzie bardzo reklamował pewien serwis. Serwis dla studentów: Studentix.
Można tam założyć swój profil, gdzie podajemy dane (o ile chcemy), piszemy o swoich zainteresowaniach, np jakie filmy, książki, muzykę lubimy, możemy dodać swoje zdjęcie, albo gravatara i podajemy dane kontaktowe. To ostatnie jest zresztą zbędne. Dlaczego? Już wyjaśniam. Wchodząc na profile innych użytkowników (którym się wyświetla nasza wizytówka ilekroć odwiedzimy ich stronę) możemy ich "przywitulić". Takie sympatyczne połączenie przywitania i przytulenia. Wtedy oni z kolei przywitulają nas, ewentualnie odwiedzają naszą stronkę. Możemy także wysłać im wiadomość. Zwykle po wymianie kilku wiadomości otrzymujemy zaproszenie do przyjaźni. Kiedy je potwierdzimy, na naszym profilu , po lewej stronie w okienku "przyjaciele" pojawi się zdjęcie takiej osoby.
Korzystanie z tego serwisu jest bardzo przyjemne, gdyż aby dowiedzieć się co się stało od ostatniego logowania nie musimy wcale otwierać poczty elektronicznej- wszystko mamy na stronie głównej: kto odwiedził nasz profil, kto nas zaprosił do przyjaźni, przywitulił oraz czy mamy jakieś nowe wiadomości
Ponadto można wpisywać się do różnych grup, podzielonych na kilka kategorii (np: miasta, czas wolny, czy poszczególne uczelnie). Tam można poznać np ludzi z naszej uczelni, lub studentów z całego kraju ( i nie tylko) którzy studiują ten sam kierunek co my.
Jeżeli ktoś zna język niemiecki , to śmiało może się zalogować też na niemieckiej wersji serwisu: Niemiecka wersja Serwisu Studentix , gdzie można poprawić swoje umiejętności językowe.
Podsumowując : polecam ten sposób nawiązywania znajomości, gdyż można poznać wielu ciekawych ludzi. Z wielu krajów.W końcu studencka brać powinna trzymać się razem ...
Nobel dla Ireny Sendler?
2006-12-21 21:45:37 | klucze: nobel | komentarze (0)
Do Pokojowej Nagrody Nobla została zgłoszona kandydatura Pani Ireny Sendler, bohaterskiej Polki, która podczas drugiej wojny światowej uratowała od zagłady 2,5 tysiąca żydowskich dzieci.
Forum Żydów Polskich przygotowuje podpisy pod listem poparcia dla tej kandydatur, który to list zostanie przekazany Komitetowi Noblowskiemu
Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat lub wpisać się na listę poparcia to serdecznie zapraszam na stronę:Forum Żydów Polskich
'Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus', czyli skomplikowane relacje damsko - męskie.
2006-09-18 21:27:23 | klucze: psychologia książki | komentarze (18)
Niedawno przeczytałam książkę Johna Graya "Meżczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus". Słyszałam o tym poradniku i zawartej w nim teorii już dużo wcześniej, ale odnosiłam się do tego z dużą dozą sceptycyzmu. Dopiero kilka tygodni temu postanowiłam przeczytać książkę w całości. Byłam zaskoczona trafnością analizy postępowania mężczyzny i kobiety. Dotąd myślałam, że każdy ma swoje indywidualne wzorce zachowania się w danej sytuacji, a okazało się że większość znanych mi ludzi postępuje zgodnie z pewnymi sposobami zachowania charakterystycznymi dla danej płci. Czytając tę książkę, czytelnik często myśli: "Tak! Przecież tak właśnie postępuję!". We wstępie do tego wpisu chciałabym zwrócić uwagę na pewną sprawę: wbrew obiegowej opinii to nie jest poradnik tylko i wyłącznie dla par. Lektura ta pozwala nam lepiej zrozumieć zachowania: dziewczyny / chłopaka, koleżanki / kolegi, przyjaciela / przyjacółki itd. Myślę więc, że warto po nią sięgnąć.
Dawno temu mężczyźni i kobiety żyli na osobnych planetach: kobiety na Wenus, mężczyźni na Marsie. Dla Marsjan najważniejsza była siła, skuteczność i osiąganie celów. Pracę swą i obowiązki wykonywali samodzielnie - rzadko prosili o pomoc. Ich strój odzwierciedlał ich kompetencje. Interesowali się wiadomościami z życia codziennego, nauką i sportem. Natomiast w przeciwieństwie do Wenusjanek zaniedbywali uczucia, nie czytali książek o miłości - słowiem najważniejsze było dla nich działanie i udowadnianie, że są najlepsi. Byli raczej skryci, nie lubili mówić o sprawach osobistych - raczej o życiu zawodowym, bądź wybierali tematy neutralne. Natomiast mieszkanki Wenus ceniły przede wszystkim piekno, wzajemne porozumienie, miłość. Dla Wenusjanek najważniejsze było spędzanie czasu razem - praca zawodowa schodziła na dalszy plan. W przeciwieństwie do Marsjan, których strój ilustrował pozycję w społeczeństwie, dla kobiet ubranie było odzwierciedleniem nastroju i emocji. Mieszkanki Wenus chętnie opowiadały o swoich problemach podczas licznych spotkań towarzyskich służących przede wszystkim rozwiązywaniu licznych problemów, a nie dyskusjom (jak na Marsie) o kwestiach ogólnych. Widać więc, że życie na Wenus i Marsie obracało się wokół skrajnie różnych wartości. Pewnego dnia grupa mężczyzn zbudowała teleskop, a potem statek kosmiczny i polecieli na Wenus zauroczeni tym co zobaczyli, obserwując ze swojej planety życie na Wenus. Tam z miejsca (oczywiście z pełną wzajemnością) zakochali się w kobietach i razem wyruszyli na planetę zwaną Ziemią. Początkowo wszystko było w jak najlepszym porządku. Zarówno Marsjanie jak i Wenusjanki pamiętali, że pochodzą z różnych planet i udawało im się unikać nieporozumień. Niestety z biegiem czasu zapomnieniu ulegał fakt z jak różnych światów pochodzili mężczyzna i kobieta. Zapomnieli o swych odrębnościach i było to źródłem kłótni, wielu łez i nieporozumień. Przecież łączyła ich miłość / przyjaźń, więc dlaczego nie umieli się zrozumieć nawzajem?
John Gray na to pytanie odpowiada nadzwyczaj prosto: kobieta i męźczyzna muszą się różnić! Natomiast zarówno ona jak i on oczekują, że partner myśli tak jak oni, reaguje tak samo i będzie się zachowywać, tak jak oni by się zachowali w danej sytuacji. Wydaje się proste i oczywiste? Nic bardziej mylnego - postaram się to pokazać na najbardziej (dla mnie) wyrazistym przykładzie z całej książki:
Rozpatrzmy takie zagadnienie: jak na problemy reagują meżczyźni i kobiety? Otóż większość Marsjan zamyka się w sobie i stara się rozmyślać nad problemem w samotności aby jak najszybciej znaleźć rozwiązanie. I uwaga! Mężczyzna najcześciej nie życzy sobie, żeby mu pomagać. Traktuje to jako obelgę i traktowanie go jak ciamajdę. Jednak mądry Marsjanin wie, kiedy nadchodzi moment kiedy trzeba kogoś spytać o radę. I ten kto o pomoc zostanie poproszony odczuje to jako zaszczyt i dowód zaufania. Zupełnie inaczej reaguje kobieta. Kobieta potrzebuje albo o problemie porozmawiać bardzo obszernie (najczęściej w jej wypowiedzi panuje chaos, który przyprawia mężczyzn o ból głowy), albo potrzebuje słuchacza do swego monologu. Słowem, Wenusjanka nie chce gotowego rozwiązania - ona musi się najpierw pozbyć emocji, aby następnie przystąpić do rozwiązania problemu. Tak więc skoro już wiemy jak reaguje mężczyzna i kobieta w sytuacji problemowej, spróbujmy wyobrazić sobie tę dwójkę w jednym pomieszczeniu, gdy próbują sobie nawzajem pomóc. Gdy problem ma mężczyzna, to najczęściej milczy i o problemie nie dyskutuje. Męczy go gdy Wenusjanka ciągle drąży temat i na siłę próbuje wyciągnąć z niego informacje. Z kolei kobieta jest rozżalona tym, że Marsjanin nie ma do niej zaufania, bo nie chce opowiedzieć o tym co go martwi. I kłótnia gotowa. Z kolei gdy kobieta ma problem przychodzi do domu i mówi, mówi i jeszcze raz mówi o problemach w najdrobniejszych detalach. Gdy problem dotyczy sporu z koleżanką to wielce prawdopodobne jest, że mężczyzna dowie się nawet jaki fason buta miała owa przyjaciółka w chwili kłótni. Mężczyzna w tych szczegółach się gubi, bo stara się z tego potoku słów wydobyć najważniejsze informacje. No i najczęściej gdy on próbuje wyłowić istotne wiadomości, to Wenusjanka pyta o szczegół i momentalnie pada zarzut "Ty mnie w ogóle nie słuchasz!". Często Marsjanie chcąc okazać szacunek partnerce albo zostawiają ją samą, by dać jej szansę samotnego rozmyślania nad zagadnieniem, albo dają od razu radę, nie wysłuchując uprzednio. Widać tu wyraźnie, że partnerzy nie pamiętają że pochodzą z różnych "planet". Każde z nich próbuje pomóc partnerowi w ten sposób w jaki sam oczekuje pomocy
Dla dobra osób czytających ten wpis nie będę tak szczegółowo analizować każdego źródła kłótni. Przykład powyższy miał pokazać istotę sprawy. Książka zawiera wiele przykładów konfliktów, pokazuje skąd się biorą, a także zawiera rady jak zwalczać takie napięcia. Genralnie John Gray opisał charakterystyczne zachowania obu płci, tak aby czytelnik mógł zrozumieć o czym myśli / co czuje inna osoba i jak pomóc, nie zaostrzając konfliktu. Dużo o dziele Graya może powiedzieć nam podtytuł "Jak dochodzić do porozumienia i uzyskiwać to czego się pragnie". Porozumienie można osiągnąć przez zrozumienie. A jak tu zrozumieć kogoś skoro ten sam zwrot znaczy dla dwojga ludzi coś zupełnie innego? Spokojnie, ten poradnik jest też minisłowniczkiem - pokazuje co myśli o danym tekście kobieta, a co mężczyzna. Czasem jedno nie chce zranić drugiego, a nieostrożnym doborem słów właśnie to czyni. Są tu liczne porady jak mówić by zostać właściwie zrozumianym. A żeby uzyskać to czego się pragnie najlepiej podążyć najkrótszą drogą do celu. Niestety często nie wiemy jak i błądzimy - a to źródło wielu nieporozumień i błędów. "Mężczyźni są z ..." to drogowskazy pozwalające nam nie poruszać się po omacku. Wierzę, że ta książka pozwoli każdemu kto ją przeczyta, lepiej zrozumieć drugiego człowieka i dzięki temu rozmowy staną się łatwiejsze i przyejmniejsze
Zdaję sobie sprawę, że dość schematycznie przedstawiłam podział na Wenusjanki i Marsjan. Wiem, ze może się zdarzyć że Wenusjanką będzie mężczyzna, a Marsjaninem kobieta. Są mężczyźni posiadający tzw. "kobiecy umysł" i kobiety majace tzw. "męski" Zdaję sobie sprawę także z tego, że nie każdy postępuje tak samo. Byłam tego w pełni świadoma pisząc ten wpis. Celem tego oświadczenia jest uniknięcie komentarzy w stylu "Nie każdy jest taki sam" itp.
Krytyka
2006-08-22 21:31:25 | klucze: ludzie krytyka psychika | komentarze (2)
Tematem tego wpisu (jak to zresztą wynika z jego tytułu) będzie szeroko pojęta krytyka. Dlaczego taki wpis? No cóż, powodów było kilka: ostatnie aplikacje, a przede wszystkim wnioski z kilkumiesięcznej znajomości z Nivertiusem. Spokojnie - wpis nie będzie prywatny - będzie tylko oparty na moich prywatnych doświadczeniach. A z tego co wiem, na razie jest to (jeszcze) dozwolone.
Na początku trzeba zastanowić się czym jest krytyka. Encyklopedia PWN podaje, że jest to analiza i ocena danej dziedziny ludzkiej działalności i jej wytworów z punktu widzenia określonych wartości (np. poznawczych, estetycznych, moralnych, nauk.) oraz założonych celów (zadań teoretycznych lub praktycznych), jakie mają być zrealizowane. A więc na podstawie tej definicji można wysnuć wniosek, ze krytyka jest po prostu przeanalizowaniem i ocenieniem danego zjawiska. Inne źrodła podają, że ocena powinna być obiektywna, oparta na faktach, a nie opiniach (rozgraniczenie faktów od opinii - choć pozornie proste - wymaga niemało wysiłku,więc dla uproszczenia pominę te kwestię w tym wpis Może zajmę się tym przy następnej okazji. jadnak w praktyce, prawie każda opinia jest subiektywna). Czasem wpływa na ocenę nasz stosunek do autora oraz sposób w jaki przedmiot krytykowany został napisany /stworzony. Dlatego prawdziwych krytyków jest tak mało - oni potrafią się odgrodzić od świata zewnętrznego, od uczuć i emocji i rzetelnie ocenić przedmiot krytykowany. Brzmi trochę skomplikowanie? No cóż, patrząć na siebie krytycznie przyznaję - czasem mam problem z formułowaniem własnych myśli. No, ale mam nadzieję, że czytający ten wpis zrozumiał mniej więcej o co mi chodzi.
Istotną kwestią jest odróżnienie krytykowania od krytykanctwa. Wg mnie prawdziwa krytyka ma a celu nie sprawienie przykrości osobie krytykowanej (chociaż często się tak dzieje), lecz pokazania błędów, tylko i wyłącznie w tym celu by osoba krytykowana mogła je naprawić. I to nazywam konstruktywna krytyką. Natomiast gdy ktoś negatywnie ocenia pracę innego człowieka nie znając się na tym, nie podając żadnych rzeczowych argumentów i stosując wszelkie możliwe sposoby zranienia krytykowanego, to żaden z niego krytyk - tu raczej pasuje słowo krytykant.
No to skoro już wiemy z definicji czym jest krytyka i rozróżniliśmy ja od zwykłych złośliwośliwości trzeba postawić sobie pytanie czemu służy. Odpowiem słowami Nivertiusa "Krytyka służy temu, by świat stawał się lepszy". Widać więc, że krytyka pozwala nam osądzać i wypowiadać swoje zdanie na różne tematy. Możliwość osądzania świata jest przynajmniej dla mnie czymś kuszącym. Dlaczego więc (i w tym momencie przechodzę do zagadnienia jabbowych aplikacji) wielu ludzi boi się osądzać kierując strachem, by kogoś nie skrzywdzić? Myślę tu przede wszystkim o dwóch (jeszcze nie zakończonych) aplikacjach. Pierwsza z nich informuje nas jaki to zaszczyt tę osobę kopnął, bo jej ktoś zareklamował Jabbę, jako system blogowy umożliwiający pisanie w kilku językach. Druga aplikacja zawiera tylko dwa słowa. Nadają się one ta nazwę jabby, ale nie aplikacje. Czy te dwa teksty informują o tym o czym będzie jabba? Nie. Dlaczego więc zyskały poparcie części jabbowiczów? Może część z tych, którzy zagłosowali "za" bali się ocenić?Żeby tylko nie sprawić komuś przykrości? Jasne, że ktoś może powiedzieć "Dlaczego z powodu źle napisane aplikacji nie pozwolić komuś na pisanie na Jabbie?". I osoba ta pewnie by miała racje, gdyby nie jedna rzecz. Jest dokładna informacja co tekst aplikacji powinien zawierać, by została ona rozpatrzona pomyślnie. Czytelniku, wiesz co właśnie zrobiłam? Skrytykowałam. Tak. Bo coś mi się nie spodobało. Już widzę oburzone miny tych których ośmieliłam się ocenić. Kto weźmie ten mój przytyk do siebie tzn., że nie rozumie intencji krytyki. Nie napisałam tego, by kogoś obrazić, a jedynie zwrócić uwagę na pewne zagadnienie.
Podsumowując: krytyka rzadko jest przyjemna, bo zawsze wskazuje jakieś wady, niedociągnięcia lub luki. Niewielu jest też ludzi, którzy potrafią przyjąć negatywną ocenę z uśmiechem na ustach. Ja sama wkurzam się gdy mi się wytyka moje błędy - w końcu nikt tego nie lubi. To naturalne. Ale z drugiej strony krytyka chroni nas przed czymś gorszym niż obrażenie się na osobę krytykującą - chroni nas od popadnięcia w samozachwyt. A poza tym krytyka jest dowodem troski i towarzyszy nam przez całe życie, więc warto się do niej przyzwyczaić i skorzystać z rozwiązań, które dzięki niej możemy dostrzec.
Jak dyskutować?
2006-08-05 21:57:13 | klucze: ludzie argumentacja | komentarze (1)
W tym wpisie chciałabym poruszyć kwestię jak prowadzić dyskusję. To bardzo ważne zagadnienie, gdyż może ułatwić rozmowę, uczynić ją bardziej rzeczową i znacznie przyejmniejszą. A oto zasady, które mogą się przydać:
- Dyskusja prowadzona jest za pomocą broni zwanej argumentami, które musza być faktami, a nie subiektywnymi ocenami czyli opiniami.
- Słuchamy tego co rozmówca ma do powiedzenia i przy formułowaniu własnych argumentów bierzemy pod uwagę te przedstawione przez drugiego dyskutanta.
- Przystępując do dyskusji staramy pozbyć się emocji i chęci zagrania na uczuciach dyskutanta, w celu zdobycia nad nim przewagi.
- Dyskusja będzie przyjemniejsza dla obu stron gdy dyskutanci będą się trzymać jednego tematu. To umożliwi pokazanie wieloaspektowości omawianego zagadnienia.
- W dyskusji powinien być zachowany określony porządek: zaczynamy od sądów ogólnych, przechodząc do detali- to pozwoli na wychwycenie wszelkich różnic w poglądach dyskutantów.- każdy z argumentów powinien zostać dokładnie omówiony, a dopiero po wyczerpaniu pierwszego, można przejść do kolejnego.
Oczywiście, te 5 zasad to baza do której każdy może dodać coś od siebie. Ale jeśli do tego zaczniemy to jest już dobrze.
Akcja "Magen".
2006-06-03 13:22:18 | klucze: tolerancja. | komentarze (0)
Patrząc na wydarzenia z ostatnich miesięcy mam wrażenie, że w Polsce coraz częściej zapomina się o słowie Tolerancja. Wszędzie możemy natknąć się na plakaty, ulotki, strony internetowe (Wolne Ulice). Pojedyncze akcje robią coraz mniejsze wrażenie. Jednak niedawno trafiłam na stronę, gdzie większość tych przejawów nietolerancji została zebrana. Chodzi mi oczywiście o Forum Żydów Polskich. świetna strona - jednak niezbyt popularna. Po zapisaniu się na listę mailingową, otrzymałam e-maila, w którym znalazłam prosty sposób na przeciwstawienie się (choćby w minimalnym stopniu) szerzącej się nietolerancji.
Forum Żydów Polskich proponuje udział w akcji MAGEN zorganizowanej przez Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. Zgodnie z nią proszone są o kontakt wszystkie osoby które w ostatnim czasie otrzymywały listy, smsy, telefony lub w inny sposób kierowane do nich były sformułowania, groźby lub bezpośrednie akty przemocy o charakterze antysemickim. jeśli ktoś takowe otrzymał to nie wolno ich wyrzucać. Będzie to dowód i wreszcie ktoś będzie miał podstawy do wszczęcia kroków ,aby takie praktyki ukrócić. Informacje na temat otrzymywania takiej poczty można zgłosić (także anonimowo) na adres mailowy magen@jewish.org.pl
Ktoś może powiedzieć "przecież takie listy, maile i smsy już od dawna są wysyłane i nikt z tym nie skończył". Jasne, tylko, że do tej pory, nawet gdy się takie czyny udowodniło, to zostawały uznane za akty o znikomej szkodliwości społecznej. A ponieważ ostatnio ataki antysemickie i nacjonalistyczne nasiliły się to jest szansa, aby wreszcie ten problem rozwiązać.
Ponieważ Forum Żydów Polskich nie jest stroną popularna, to wiele osób nie wie o tej akcji i wyrzuca listy, maile, smsy mogące być ważnymi dowodami. Dlatego uważam, że tą informację trzeba przekazywać dalej. Bo warto.