'Labirynt Fauna'
2007-03-18 09:19:33 Edytuj
Guillermo del Toro jest Meksykaninem o hiszpańskich korzeniach. Już od najmłodszych lat był wielkim fanem kina- najpierw amerykańskiego filmu grozy (horrory z Universalu, ale także Hooper i Romero), ale z racji zamieszkiwania w Meksyku miał okazję oglądać kino tworzone według innej hiszpańsko- latynoskiej receptury- zatem realizm magiczny, tajemnica (dużo głębsza niż w klasycznych hollywoodzkich horrorach), wieloznaczność i istotna rola symbolu (w dodatku głęboko osadzonego w kulturze). Fascynacja dziesiątą muzą okazała się na tyle silna, że del Toro zdecydował się na studia w tym kierunku (odbył trzyletni kurs mistrzowski u guru efektów specjalnych- Dicka Smitha)- po powrocie do Meksyku zajmował się produkcją. Jego pełnometrażowym debiutem był metafizyczny horror 'Cronos'- powstał w 1993 roku. Już w tym filmie widać to co istotne dla 'hiszpańskiego' nurtu w twórczości reżysera- bohaterem i niejako narratorem wydarzeń staje się dziecko: warto obejrzeć pod tym kątem 'Kręgosłup diabła' z 2002 roku (ciekawostka- wyprodukowało go studio braci Almodovar). Szerzej znany jest del Toro jako twórca 'Blade II- wieczny łowca', czy 'Hellboya'.
'Labirynt Fauna' zainteresował mnie od pojawienia się pierwszego plakatu (z tytyłowym Faunem, który przypominał trochę demona) około dwóch lat temu. Premiera światowa miała miejsce w 2006, w Polsce ten film wchodzi na ekrany 30 marca: dobrze że w ogóle wchodzi, w czym- jak mi się wydaje- zasługa wielkiego (i jak najbardziej zasłużonego) tryumfu tego filmu na ostatnim festiwalu Camerimage. Sferę wizualną doceniono także podczas przyznawania Oscarów. Warto bowiem zauważyć, że podobnie jak Peter Jackson, del Toro w każdym okresie swojej działalności szczególną uwagę przykładał do obrazu filmowego- gra świateł i cieni w 'Kręgosłupie diabła' w dużej mierze buduje nastrój filmu. Del Toro zawsze jednak skupiał się na fabule (moim zdaniem Jackson czasem za bardzo bawił się możliwościami, zwłaszcza w nowozelandzkim okresie), co automatycznie dyscyplinowało jego wyobraźnię plastyczną.
Główną bohaterką jest jedenastoletnia Ofelia. Poznajemy ją, kiedy z matką przybywa do urokliwie wyglądającego zakątka Hiszpanii. Mieszka tam jej ojczym, psychopata w mundurze- kapitan Vidal walczący z niedobitkami republikańskich patyzantów (akcja filmu dzieje się w latach czterdziestych). Już od samego początku wiadomo, że Ofelia i ojczym nie będą w stanie stworzyć jakiejkolwiek pozytywnej relacji. Właściwie Vidal jest typowym samcem, któremu zależy tylko na utrzymaniu swojej linii rodowej (żonę traktuje dosłownie jako pojemnik na płód), kobiety nie interesują go. Popęd rekompensuje sobie zajęciami typu torturowanie, efektowne mordowanie, zastraszanie (wszystko to robi osobiście). Oś konfliktu niewinne dziecko- psychopatyczy ojczym sugerowałaby nieco Freudowskie rozwiązanie (możliwe ojcobójstwo?), ale w tym pradawnym miejscu Hiszpanii działa też trzecia siła- reprezentowana przez Fauna i jego labirynt. Ofelia, rozmarzone dziecko, żyjące w świecie legend i wybujałej wyobraźni uruchamia jego mechanizm na początku swojego pobytu. Rzeczywistość i baśń mieszają się. Świat jawi się jako miejsce ciągłego konfliktu dobra ze złem- tak widzi go dziecko. Jest to przeniesienie baśniowej wizji do świata rzeczywistego. Antagoniści Ofelii pochodzą zarówno z rzeczywistości, jak i z baśni. W labiryncie wyborów- bo postępowanie człowieka jest wędrówką. Pod bogatą wizualnie sferą kryją się pytania o wartości podstawowe- dobro, zło i wybór między tym, co pozornie jest dobre. Nie wiemy do końca jak jest z tym światem mitycznym: wszak istnieje parę sytuacji, które pozwalają na przypuszczenie, że jest on pełnoprawny i rzeczywiście istnieje (a nie jest tylko produktem wyobraźni Ofelii). Dla bohaterki istotna jest kwestia wyboru między tym, czego chce Vidal, a poleceniami Fauna- te ostatnie mają ją doprowadzić do Królestwa. A przecież nie wiadomo, czy można zaufać Faunowi... Film jest niezwykle delikatnie opowiedziany, łagodne (acz wyraźne) są też granice między znającą tajemnicę Ofelią, a ignorantami- ludźmi. Oni muszą wybierać tylko w jednym świecie i nigdy nie zrozumieją dziecka- 'o za dużej' w dodatky wyobraźni. Nawet najbliższa jej matka, czy służąca- Mercedes nie mają takiej możności- nie w tym świecie...
Z początku może przeszkadzać czarno- biały podział w rzeczywistości. O ile w krainie baśni takie rozróżnienie jest zasadne (właściwie bez niego nie istnieje baśń), o tyle ludzie dobrzy i ludzie źli raczej rzadko się przytrafiają- walka między ludźmi to walka o błahostki, bowiem każdy wierzy w to, że walczy o dobro. Z punktu widzenia dziecka wszystko jednak się zgadza- odosobnione czyny powodują przypisanie do złych lub dobrych. Ofelia- świadomie lub nie- przenosi reguły baśni-labiryntu w jakim się porusza do świata, w którym żyją ludzie. Co więcej- kiedy dokonuje przeniesienia w sposób ostateczny, zawodzi ją świat baśniowy (mam nadzieję, że to nie spoiler)... Dziecko musi zrozumieć, że nic nie jest takie oczywiste, jak mu się wydawało. Inna sprawa- do czego prowadzi ta wiedza... Del Toro słusznie zastanawia się nad problemem wyboru kiedy nie rozróżnia się niuansów. Czy wolność z jedna opcją to prawdziwa wolność? Jaka jest wartość życia? Czym właściwie może być Labirynt Fauna?- wydaje mi się, że to pytania, na które każdy z widzów musi odpowiedzieć sobie sam...
Labirynt Fauna (El laberinto del fauno). Scenariusz i reżyseria Guillermo del Toro; zdjęcia: Guillermo Navarro; muzyka: Javier Navarette; efekty specjalne: Everett Burrel; maski: David Marti. Występują: Ivana Baquero (Ofelia), Sergi Lopez (Vidal), Maribel Verdu (Mercedes), Ariadne Gil (Matka Ofelii), Alex Angulo (doktor), Doug Jones (Faun). Hiszpania - Meksyk 2006.
Notka dodana do: film .
Komentowana 1 raz(y)
0.
lukanus | 2007-06-18 12:31:15
Tak się składa że miałem okazje być na tym filmie, i był on bardzo zaskakujący. Nieuważam by w jakimkolwiek stopniu opowieść ta była delikatna ;). Co prawda hiszpańska kultura może być odmienna od naszej swojskiej, co widzimy doskonale w kreacji "niewypluwającego pasty" Macho Vidal'a, ale film bardzo niepolecam na "niedzielny wypad do kina na coś lekkiego". Zadziwiające przede wszystkim są sceny batalistyczne, ktore w baśniowym filmie niepowinny mieć miejsca. Film też niepolecał bym rodzicom którzy mają ochote wziąć na niego swoje pociechy. Odawiam się że konwencja odmiennej kultury może zostać przez dzieci opacznie zrozumiama, i mogą z tego wyniknąć przykre konsekwencje. Jeśli ktoś ma ochote pooglądać tortury więźniów po krwawej jatce, bo części stricte baśniowej tam jak na lekarstwo, i jeszcze w dodatku poczytać napisy, bo film tylko ze ścieżką oryginalną (hiszpańską), to serdecznie zapraszam. Jakoś tak dziwnie Labirynt Fauna kojarzy mi się z alternatywnym kinem japońskim
Zostaw komentarz
Dozwolone tagi XHTML:
<a> <b> <i> <u> <tt> <code> <pre> <blockquote> <ul> <ol> <li> <acronym>
Link do trackbackowania | Śledź tę notkę (RSS)